ICEMAN - polski diabeł z New Jersey




Iceman, pseudonim który swego czasu budził strach u najbardziej zatwardziałych gangsterów. Diabeł z New Jersey, koszmar nowojorskich ulic. Człowiek, który nie cofał się przed niczym. Miał powiązania z topem nowojorskiego świata przestępczego, w tym z legendarnymi "Pięcioma Rodzinami". A do tego wszystkiego Polak. Poznajcie historię najgroźniejszego najemnika swoich czasów, Richarda "Iceman" Kuklińskiego.



MONSTER IN THE MAKING


Richard Kukliński swoje polskie korzenie zawdzięczał ojcu Stanisławowi, który był imigrantem pracującym fizycznie w amerykańskich kolejach. Przedstawiał on obraz powszechnego przedstawiciela klasy robotniczej tamtych czasów - był alkoholikiem ze skłonnościami do przemocy, szczególnie domowej. Matka Anna, pochodziła z katolickiej rodziny imigrantów z Irlandii. Jak podają źródła, Anna przez pewien czas swego życia mieszkała w katolickim schronisku dla bezdomnych, gdzie według zeznań swojej babki była regularnie gwałcona przez księdza odkąd skończyła 10 lat.


Richard przyszedł na świat 11 kwietnia 1935 roku w Jersey City. Rodzina mieszkała w portowej dzielnicy Hoboken. Wychowywał się w patologicznym domu, gdzie był nieustannie bity i poniżany przez oboje rodziców. Matka była gorliwą chrześcijanką i próbowała siłą wpoić synowi swoją wiarę, nie stroniąc przy tym od agresji. Młody chłopak zmuszany był do służenia w kościele jako ministrant. Była też prawdopodobnie niezrównoważona psychicznie, co ciężko było w tamtych czasach zdiagnozować. W jednym z wywiadów Kukliński powiedział, że za dziecka był świadkiem jak matka próbowała zabić ojca atakując go kuchennym nożem. W takich warunkach młody Rich dorastał i nabierał negatywnych wzorców. Poprzez trudne doświadczenia od małego Richard był wstydliwy i zamknięty w sobie.


Starania matki spełzły na niczym, Richard zrażony nastawieniem swojej matki odwrócił się od kościoła. Jako młody chłopak wychowywany w ciężkich warunkach szukał ujścia swoich emocji. Nie tylko dom był problemem, New Jersey w tamtych czasach było kiepsko prosperującym rejonem, gdzie dorastali młodzi złodzieje, przestępcy, gangsterzy i mordercy. Richard był też obiektem żartów kolegów ze względu na swój duży wzrost, bardzo szczupłą sylwetkę i odstające uszy. Jako nastolatek znęcał się nad zwierzętami. Podobno satysfakcję sprawiało mu zabijanie kotów sąsiadów i spuszczanie ich na linie z wysokości, a następnie przyglądanie się zwłokom. Wrzucał również zwierzęta do pieców piwnicznych, obserwując jak przerażone biegają w panice i wreszcie giną od płomieni. Ofiarami młodego bandyty były też inne zwierzęta. Od czasu do czasu Richard fantazjował również o zabiciu własnego ojca, którego szczerze nienawidził.


Richard nie był jedynakiem. Miał starszego brata Floriana, który zmarł młodo od obrażeń, jakie odniósł z ręki ojca, który pewnego razu pod wpływem alkoholu pobił swojego syna na śmierć. Rodzina skłamała policji, że Florian spadł ze schodów. Po tym incydencie Stanisław zostawił rodzinę i wyprowadził się. Kolejną z rodzeństwa była młodsza siostra Roberta i młodszy brat Joseph. Ten drugi w latach 70tych został skazany za gwałt na 12letniej dziewczynce oraz zrzucenie jej z 5 piętrowego budynku na ulicę.



MĄŻ I OJCIEC


Barbara i Richard jako nastolatkowie


Barbara i Richard Kuklińscy wraz ze swoimi córkami Merrick i Christin


Zanim Kukliński na dobre zajął się działalnością kryminalną, pracował w magazynie w New Jersey. Był żonaty z młodszą o 9 lat Lindą i miał dwójkę dzieci - Richarda Jr. i Davida. W tym czasie poznał również Barbarę Pedrici, która pracowała jako sekretarka w tej samej firmie. To była jego druga żona, a pobrali się w 1961 roku. Mieli trójkę dzieci - córki Merrick i Christin oraz syna Dwayne'a. Nie było to szczęśliwe małżeństwo, przynajmniej od strony żony. Richard jasno oznajmiał, że kobieta należy do niego i nie ma w tej kwestii żadnej dyskusji, zabronił jej spotykania się z innymi, szczególnie bez jego wiedzy. Kiedy pewnego razu pokłócili się o to w samochodzie, Richard bez słowa wyciągnął nóż myśliwski i dźgnął żonę w plecy. Powiedział, że jeżeli spróbuje go opuścić to zabije ją i całą jej rodzinę. Kiedy przerażona Barbara zaczęła krzyczeć, zaczął dusić ją do utraty przytomności. W wywiadach Barbara mówiła, że nie było to nagminne, a jej mąż przeskakiwał z "dobrego Richarda" do "złego Richarda" od czasu do czasu. Dobra strona męża objawiała się jego pracowitością, starannym ojcostwem i czułością wobec żony. Zła strona to nieuzasadnione wybuchy furii, niszczenie mebli w domu i przemoc wobec rodziny. Kiedy sprawy szły nie tak, Richard bił żonę i dzieci, bez wyjątków. Barbara przyznała, że jednego razu podczas ataku agresji Kukliński zabił ich psa na oczach żony. Powodem było ... jej późne przyjście do domu.


W tych czasach Rich zaczął prowadzić podwójne życie. Żona podejrzewała go o to widząc niejednokrotnie jak wracał do domu z dużym plikiem gotówki, ale bała się odezwać w tej sprawie. Nie pytała i nie chciała się tym interesować. Sąsiedzi myśleli natomiast, że Richard jest po prostu utalentowanym biznesmenem i osiąga sukcesy zawodowe.


Richard Kukliński z córkami


NARODZINY BESTII


Pierwszego morderstwa Kukliński dokonał w wieku około 14 lat, na długo przed tym jak mordowanie stało się jego chlebem powszednim. Jego ofiarą był szkolny prześladowca, Charley Lane, który wraz z innymi kolegami znęcał się nad Richardem. Chłopak został znaleziony w pobliskim jeziorze ze zmiażdżoną głową i odciętymi palcami. Pozostałych członków "gangu" szkolnego Richard wyłapywał osobno, ale skończyło się tylko na dotkliwych pobiciach. Po pierwszym zabójstwie Kuklińskiemu nie wystarczały już zwierzęta. Według raportów wychodził nocami na miasto, szukał bezdomnych, których zabijał na różne sposoby. Zanim skończył 20 lat prawdopodobnie miał już na koncie ponad 20 ofiar...


Reputacja młodego recydywisty rosła szybko i Kukliński zaczął siać postrach wśród otoczenia. Ludzie opisywali go jako osobę, która bez powodu potrafiła wpaść furię i kogoś pobić. Wieść szybko rozniosła się po mieście i przykuła uwagę świata przestępczego. Pierwszymi "pracodawcami" byli członkowie mafijnej rodziny DeCavalcante z Newark, gdzie Richard otrzymał swoje pierwsze zlecenia zabójstwa. Pomiędzy zleceniami Kukliński dalej kontynuował swoje chore upodobania, mordując ludzi na Manhattanie. W biografii napisanej przez Philipa Carlo można przeczytać:


"Przybywał na Manhattan regularnie przez kolejne tygodnie i miesiące i zabijał ludzi. Ofiarami zawsze byli mężczyźni, nigdy kobiety czy dzieci, to był jego osobisty kodeks. Zwykle powody ataku były błahe albo... nie było ich wcale. Strzelał, dźgał nożem, dusił swoje ofiary, a następnie zostawiał je na miejscu zbrodni albo wrzucał do rzeki Hudson. Morderstwo stało się jego sportem. Nowojorska policja podążała ślepym tropem twierdząc, że bezdomni zabijają się nawzajem nie mając pojęcia że prawdziwy sprawca przyjeżdżał z Jersey City na West Side Manhattan w celu praktykowania sztuki morderstwa. Nowy Jork stał się jego poligonem doświadczalnym."

Kukliński skomentował to w późniejszych czasach:


"Najbardziej w tym wszystkim podobało mi się polowanie i wyzwanie, jakie się z tym wiązało. Zabijanie miało dla mnie drugorzędne znaczenie, nie czułem uniesienia z tego powodu... w większości przypadków. Ale zastanawianie się nad metodą, podchodzenie ofiar i robienie tego dobrze - to mnie podniecało. Im większe ryzyko podejmowałem tym więcej satysfakcji wynosiłem z udanej próby."


Kukliński szybko stał się docenionym cynglem w świecie przestępczym. Nawiązał współpracę z rodziną Gambino poprzez swoją znajomość z Royem DeMeo, jednym z kluczowych żołnierzy mafii. W tym czasie nie był już wysokim chudzielcem, z którego śmiały się okoliczne łobuzy. W "szczytowej formie" Kukliński ważył 120kg przy wzroście 196cm. Swoją siłę fizyczną wykorzystywał w najbrutalniejszy sposób. Pewna historia opowiada, jak DeMeo zabrał Richarda na przejażdżkę autem po mieście. W pewnym momencie gangster zlecił zatrzymanie samochodu, wskazał przypadkowego przechodnia z psem i zażądał jego zabójstwa - w ramach sprawdzianu. Kukliński wysiadł bez słowa z auta w biały dzień, zastrzelił ofiarę i odszedł spokojnie w swoją stronę. Jak można się domyślić szybko stał się ulubionym cynglem mafii. Policja miała ogromne problemy z ustaleniem profilu mordercy ponieważ Kukliński nieustannie zmieniał metody zabójstwa - od duszenia po broń, noże, ładunki wybuchowe, podpalenia, otrucia czy nawet karmienie szczurów wciąż żyjącymi ofiarami. Była jeszcze jedna metoda, którą Kukliński stosował bardzo regularnie i dzięki której zyskał swój pseudonim "The Iceman" - część ciał ofiar zamrażał w przemysłowych chłodniach, przez co trudno było później ustalić datę zgonu. Po zamrożeniu ciała wyciągał je na zewnątrz, czekał aż się kompletnie rozmrożą, a następnie porzucał w przypadkowym miejscu. Metoda okazywała się całkiem skuteczna. Pseudonimu użyto również później przy tworzeniu kryptonimu operacji mającej na celu schwytać seryjnego mordercę - nazwano ją "Operation Iceman".


Pierwszy poważny pracodawca Richarda miał się stać wkrótce jego ofiarą. Podczas ich współpracy DeMeo kilkakrotnie groził Kuklińskiemu zabójstwem, a także z czasem stracił opory przed poniżaniem go w obecności innych członków mafii Gambino. Iceman obiecał sobie zemstę. DeMeo wpadł w kłopoty, kiedy boss mafii Paul Castellano zaczął podejrzewać, że FBI zaczyna zaciskać pętle na szyi jego żołnierza, co może mieć fatalne konsekwencje dla jego całej operacji. Zabójstwo DeMeo zlecono braciom Gotti, którzy jednak odmówili akcji z obawy o vendettę ze strony lojalnych współpracowników DeMeo. W międzyczasie doszło do spotkania biznesowego między Kuklińskim i DeMeo, podczas którego Iceman prawdopodobnie zastrzelił gangstera. Nie jest to oficjalnie potwierdzone, a morderstwo ostatecznie przypisano Paulowi Castellano.



UPADEK



Jako płatny morderca na zleceniach mafii Kukliński pracował z powodzeniem prawie 25 lat. Po tym czasie zdecydował się na rozkręcenie własnego biznesu. Nie miał jasno sprecyzowanej branży, po prostu próbował wykorzystywać umiejętność mordowania do osiągnięcia większych profitów. I wtedy zaczęła się seria pomyłek...


W latach 80tych Kukliński poznał farmaceutę Paula Hoffmana, z którym postanowił wejść w interes. Hoffman próbował zakupić tanio duże ilości popularnego leku Tagamet, który następnie rozprowadzałby po swoich aptekach z profitem. W 1982 roku panowie spotkali się w jednym z magazynów Kuklińskiego, żeby dokonać wymiany. Kiedy Hoffman przekazał obiecane 25,000 USD, Kukliński oznajmił, że ich umowa nie obowiązuje, po czym wystrzelił do kontrahenta z broni. Jako, że kula wycelowana w brodę nie zabiła ofiary, Kukliński dokończył dzieła samodzielnie, dobijając farmaceutę oponą samochodową. Zwłoki zapakował do beczki i pozostawił na chodniku za jedną z restauracji w New Jersey.


Kolejnymi ofiarami Kuklińskiego byli jego dwaj późniejsi współpracownicy Gary Smith i Daniel Deppner. Razem działali w temacie kradzieży samochodowych. Kiedy pojawiły się podejrzenia, że jeden ze współpracowników jest oszustem, Kukliński i Deppner postanowili zabić Smitha podając mu burgera, do którego dodali cyjanku. Kiedy ofiara umierała od trucizny dłużej niż Richard się spodziewał, zniecierpliwiony rozkazał udusić go kablem od lampy. Ciało pozostało w hotelowym pokoju przez kolejnych kilka dni ukryte między materacem łóżka i skrzynią na pościel. W tym czasie w pokoju przebywało kilku gości, ale pomimo dziwnego zapachu nikt nie odkrył ciała i nie podejrzewał niczego złego. Jak ocenił później patolog, śmierć Gary'ego Smitha uznano by za naturalną, gdyby nie widoczne na szyi ślady po duszeniu. Na tej podstawie zakwalifikowano ten przypadek jako morderstwo. Niecałe pół roku później znaleziono również ciało Deppnera, które przy okolicznej ścieżce rowerowej trawiły sępy. Sprawca mógł być tylko jeden...


Kilka miesięcy później Kukliński dokonał morderstwa, które na dobre zwróciło uwagę organów ścigania na jego osobę. Ofiarą był Louis Musgay, którego znaleziono z dziurą po kuli w głowie. Kukliński wykorzystał swoją metodę mrożenia ciała, ale popełnił wielki błąd - nie poczekał aż ciało kompletnie się rozmrozi i wyrzucił je na ulicę. Był ciepły wrzesień 1983 roku, kiedy badający zwłoki lekarze odkryli kryształki lodu wewnątrz ciała i przekazali wyniki do organów ścigania. W ten sposób Kukliński pozwolił na powiązanie siebie zarówno z profilem Icemana jak i z kilkoma pozostałymi morderstwami, ponieważ ostatnie ofiary Richarda były przed śmiercią widziane właśnie z nim.


STANOWA I FEDERALNA OBŁAWA


W 1985 roku ruszyła wspomniana operacja "Iceman", mająca na celu schwytanie Kuklińskiego i udowodnienie mu przynajmniej 6 morderstw. Cała operacja bazowała na dowodach zebranych przez detektywa Pata Kane'a i zeznaniach specjalnego agenta Polifrone, który pod przykrywką zbliżył się do Kuklińskiego.


Polifrone, ukrywający się pod imieniem Dominic Michael Provenzano, zaczął współpracę z z jednym z długoletnich przyjaciół Richarda, Philem Solimene. Agent został przedstawiony przez Solimene jako znajomy płatny zabójca, który zamierza dokonać skoku na pewnego bogatego Żyda handlującego narkotykami. Polifrone nagrał jedną ze swoich rozmów telefonicznych z Kuklińskim, podczas której Iceman dokładnie opowiadał jak załatwi swoją ofiarę. Miał do tego użyć cyjanku. 17 grudnia 1986 roku Polifrone i Kukliński umówili się na spotkanie, podczas którego przekazano Kuklińskiemu fiolkę z domniemaną trucizną. Kukliński nabrawszy pewnych podejrzeń przetestował substancję na psie i widząc, że w ogóle nie działa, zrozumiał że jest wrabiany i postanowił zrezygnować z akcji i wrócić do domu. Dwie godziny później został zatrzymany. W jego aucie znaleziono pistolet, dalsze postępowania wykazały posiadanie ogromnych sum pieniędzy na szwajcarskich kontach oraz rezerwacje na loty do tego kraju. Podczas postępowania sądowego oskarżono Kuklińskiego o pięć morderstw, sześć ataków z bronią, próbę morderstwa i kradzieży. W marcu 1988 roku sąd uznał Kuklińskiego winnym co najmniej dwóch morderstw, jednak to nie wystarczyło, żeby skazać go na karę śmierci, ponieważ nie udowodniono, że Kukliński sam je popełnił. Ostatecznie uznano go winnym udziału w pięciu zabójstwach i skazano na dożywocie z możliwością zwolnienia warunkowego w 2045 roku, czyli w wieku 110 lat. To był koniec Icemana.





WIĘZIENNY CELEBRYTA


Po pewnym czasie w więzieniu Kukliński otworzył się na media, udzielając wielu wywiadów, w których przyznawał się do kolejnych morderstw, którymi nie był nawet obarczony. Kukliński spotykał się z dziennikarzami, pisarzami, psychologiem i psychiatrą. Stał się obiektem intensywnych badań nad ludzkim zachowaniem. Zmarł w marcu 2006 roku. Oficjalnie twierdzi się, że były to naturalne przyczyny, ale w kuluarach krążyły plotki, że zlecono jego zabójstwo, ponieważ szefowie mafii bali się, że Kukliński zacznie "sypać". Podobno został otruty kadmem. Kiedy trafił do szpitala w ciężkim stanie, lekarze zadzwonili do jego byłej żony Barbary z pytaniem czy wyraża zgodę na resuscytację męża. Barbara stanowczo odmówiła. Kukliński zmarł w wieku 70 lat.


Do dziś imię Richard Kukliński, pseudonim Iceman, pozostają jednymi z najbardziej przerażających nazw w historii świata przestępczego Stanów Zjednoczonych. Psychologowie i psychiatrzy zgodnie twierdzili, że nie było drugiego takiego psychopaty, dla którego morderstwo było zwyczajną aktywnością. Kuklińskiego pokonała jego niecierpliwość, porywczość i w późniejszym czasie zachłanność. Przez 25 lat był skutecznym najemnikiem, który wykonywał zadania bezbłędnie, jednak kiedy zamarzył o własnym kręgu przestępczym przekonał się, że nie nadawał się do kierowania operacjami, o czym świadczą chociażby lekkomyślne morderstwa swoich współpracowników i kontrahentów.


W sieci można znaleźć dwa dokumenty z Kuklińskim, po których dosłownie ciężko jest podnieść szczękę z podłogi. Jeżeli zainteresowała Was historia polskiego diabła z New Jersey, obejrzyjcie koniecznie:







0 wyświetlenia
  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018