#roadtripretro - Głębokie Południe, czyli DIXIE



Nie chcemy ani trochę ujmować południowym Stanom Zjednoczonym, gdzie bez wątpienia można spędzić przyjemnie czas, jednak podczas naszego roadtrip chcieliśmy jak najprędzej przedostać się na zachodnią stronę kraju, gdzie czekały kluczowe atrakcje - głównie ze względu na to, że nasz urlop był ograniczony. O tak zwanym "Głębokim Południu", czy jak tutejsi mówią "Dixie", wiedzieliśmy mniej więcej tyle, że na pierwszy rzut oka jest tu bardzo podobnie jak w Północnej Karolinie (która swoją drogą też jest traktowana jako dawne południe Stanów ale nie za bardzo chce się z tym utożsamiać), tylko ludzie trochę inni. No i że czasami można się wystraszyć... Pamiętam kultowy odcinek programu "Top Gear" gdzie prowadzący uciekali przed rozwścieczonymi mieszkańcami Alabamy (którzy de facto zostali dość mocno sprowokowani😁). Pomyśleliśmy trudno nie będziemy przecież jechać dookoła. Ruszyliśmy zatem na przygodę.


Georgia - Alabama - Missisipi - tak wyglądał nasz plan przejazdu. Mówiono nam, że w tych rejonach, nie wliczając większych miast, mieszkają głównie amerykańscy rednecks, czyli innymi słowy prawdziwi amerykańscy wieśniacy. Mówiono nam także, że niemal każdy posiada tutaj broń i że można zostać postrzelonym w dupsko jeżeli wejdzie się bez pytania na czyjąś posesję. A te posesje to głównie farmy i rancza stojące samotnie na rozległych polach. Mówiono także, że rządzi tutaj skrajny konserwatyzm, gorliwa wiara w Boga, umiłowanie do broni, księżycówka i muzyka country. To jest inna Ameryka, dla niektórych ta prawdziwa, niezmienna od lat, kwintesencja terminu "standard American". Sporo do zapamiętania i sporo do porównania z rzeczywistością...



Niektórzy mieli rację i na pierwszy rzut oka te stany wyglądają dokładnie tak samo jak nasza Północna Karolina. Panował tam ten sam klimat country, ta sama architektura wioskowych domków i ten sam relaksujący krajobraz z dominującą zielenią. Prawie jakbyśmy nie wyjechali z domu...


Co do ludzi to zgadzamy się - przy pierwszym kontakcie można odnieść wrażenie, że jest tutaj dość "skrajnie". W Północnej Karolinie można legalnie posiadać broń ale generalnie nie zauważyliśmy żeby ludzie wędrowali z giwerami po stacji benzynowej jak gdyby nigdy nic. Tutaj natomiast widok broni przy pasie jest czymś zupełnie normalnym. Wszystko to trochę wyglądało jak partyzantka - wielkie pickup trucks podniesione wysoko nad ziemię, na pace auta pasażerowie którzy na informacje o zapięciu pasów zapewne parskają śmiechem, do tego wszędzie flagi amerykańskie bądź flagi dawnej Konfederacji, o które jest ostatnio dużo sporów, do tego kowbojskie kapelusze i flanelowe koszule. Uwierzcie że pierwsze wrażenia były dość, hmm, paraliżujące 🙂 pierwszy raz w życiu poczuliśmy że wypadałoby mieć ze sobą jakąś broń, tak po prostu...



Na szczęście było to tylko błędne wrażenie po pierwszym kontakcie z zupełnie nowym otoczeniem. Oprócz wszystkich przywar które wymieniliśmy na początku Południowe stany słyną także z otwartości i gościnności, co określa się jako "true southern hospitality". To jest coś co bardzo lubimy w Amerykanach z naszych rejonów - zawsze cię zauważą, przywitają się z tobą, pozdrowią skinieniem głowy i raczej nie przepuszczą okazji żeby zamienić chociaż kilka słów. Przekonaliśmy się że w Dixie sytuacja wygląda bardzo podobnie. Pani na stacji benzynowej była tak przemiła, że aż żal było wychodzić:


- How are you today darling?
- What can I get you handsome? - Do you want some coffee darling?
- Where are you from sweetheart?
- There you go sweetie

Jak w filmie... :)


Jakoś tak człowiekowi przyjemnie się zrobiło. Kiedy piliśmy kawkę i zajadaliśmy kanapki na krawężniku, obok nas ustawiała się kolejka do stacji pompowania kół. Nagle szyba opada w dół a w naszą stronę wychyla się uśmiechnięta facjata i zaczyna żartować na temat swoich sflaczałych kół w zabłoconym po dach samochodzie. Części tych żartów nawet nie mogliśmy zrozumieć bo ów obywatel mówił tak bardzo południowym akcentem, że momentami nie mogliśmy nadążyć z kodowaniem i translacją, ale i tak ucięliśmy sobie bardzo sympatyczną pogawędkę. Nie taki diabeł straszny. Kamień spadł nam z serca i momentalnie poczuliśmy się o wiele spokojniejsi. Skończyliśmy jeść, odpoczęliśmy, zatankowaliśmy auto i pojechaliśmy dalej w drogę. Jak dobrze że południe pozostawia za sobą dobre wrażenie...


Zawsze powtarzamy, że nie ma reguły na ludzi, nawet w najwspanialszym miejscu znajdą się gbury i bandyci, a w samym piekle spotkacie niesamowite osoby. Oczywiście pewne przekonania mogą się potwierdzać, jasna sprawa, bez wątpienia są tam również miejsca w które lepiej się nie zapuszczać. Amerykanie nie zawsze mówią dobrze o Południu, ba, nawet czasami myślimy, że się trochę wstydzą. Północna Karolina nie zawsze chce być wspominana jako Dixie. Żyją tu ludzie o tradycyjnym spojrzeniu na życie, wyznający stare zasady amerykańskiej kultury, kochający swój kraj aż do bólu, mający jednocześnie przekonania, które nie zawsze pokrywają się z wartościami wyznawanymi przez współczesny świat. Ale są to również zwykli poczciwi ludzie, którzy w większości nikomu nie szkodzą. Dla nas południe Stanów Zjednoczonych wygląda na miejsce, w którym można wieść dobre życie.



Czołem, dziękujemy że czytasz nasze posty🙂


63 wyświetlenia2 komentarz
  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018