9/11 Memorial Museum, Nowy Jork



W Nowym Jorku byliśmy już dobrych kilka razy, ale nigdy nie odwiedziliśmy tego miejsca. Słyszeliśmy opinie, że w sumie nic ciekawego, nie warto, takie tam. Tym razem zeszliśmy jednak do 9/11 Memorial Museum i żałowaliśmy, że nie zdecydowaliśmy się już wcześniej na to doświadczenie. Trochę zachęty dla Was, zapraszamy.



THE DAY THAT NEVER ENDS


Jaki dzisiaj mamy dzień każdy chyba wie. 11 września 2001 roku określa się dniem, kiedy zmienił się nasz świat i już nigdy później nie był taki sam. Grupa terrorystów przejęła samoloty pasażerskie i w akcie zemsty uderzyła w newralgiczne punkty Stanów Zjednoczonych. Dwa z nich uderzyły w samo serce Manhattanu niszcząc kultowe dwie wieże "World Trade Center". Kolejny z nich z impetem wbił się w budynek Pentagonu uszkadzając całe skrzydło budynku. Ofiary zamachów liczono w tysiącach.


Rzeczywiście od tamtego momentu świat stał się inny, szczególnie w USA. Wzmożone kontrole w potencjalnie zagrożonych miejscach jak lotniska, metro, zabytkowe kościoły i wszystkie inne punkty na mapie, gdzie zbiera się wielu ludzi. Policyjne patrole na ulicach Nowego Jorku to normalność. Wczoraj, na dzień przed obchodami tej smutnej rocznicy wokół stacji metra rozstawiono uzbrojone zespoły policji i antyterrorystów. Nad Nowym Jorkiem i Jersey City latały policyjne helikoptery, po mieście kręciło się wojsko, opancerzone wozy i masa, masa mundurowych. Czuć było pewnego rodzaju niepewność, trochę obaw, bo przecież jednemu na stu być może uda się przedrzeć i zrobić jakąś krzywdę. Wszystko w imię chorej wojny. 11 września wciąż przypomina co się stało w USA i jakie piętno odcisnęły wydarzenia niemal sprzed 20 lat. A jeżeli ktoś pragnie odświeżyć sobie pamięć, wystarczy kupić bilet do 9/11 Memorial Musem i zejść do podziemi...



NEVER FORGET


Wystarczy spojrzeć przez szklaną elewację lobby muzeum, żeby poczuć chęć zajrzenia dalej. Za szybą wyłania się potężny fragment jednej z zawalonych wież, element stalowej konstrukcji. OK, bilety kupione, przechodzimy obok recepcji i wbijamy do mrocznego świata.


Serio, od samego początku atmosfera w tym miejscu jest tak gęsta, że robi się ciężko na duszy. Jest ciemno, mrocznie, lekko przygaszone światła oświetlają drogę wgłąb tego sanktuarium. Kiedy podeszliśmy do barier wiszącego około 10m nad ziemią balkonu wyłoniło nam się ogromne pomieszczenie z potężną, betonową ścianą, która kiedyś miała zapewnić wieżom WTC bezpieczeństwo przed ewentualnymi przeciekami i naporem rzeki Hudson. Na środku tego przypominającego postnuklearny sarkofag stoi ostatnia część, jaką zdemontowano i usunięto z zawalonego obszaru.



Napisy i fotografie na tej konstrukcji to pamiątka i hołd dla tych, którzy brali udział w akcji ratowniczej i nierzadko poświęcili swoje życie dla ratowania innych.


Dalej jest jeszcze mroczniej. Wielkie mapy na ścianie z trasami porwanych samolotów, zdjęcia i filmy z momentu uderzenia samolotów w WTC, coś strasznego. Przy ławkach gdzieniegdzie stoją telefony, a kiedy podniesiecie słuchawki usłyszycie ostatnie zarejestrowane telefony pasażerów i członków załogi fatalnych lotów. Stewardessa raportująca porwanie samolotu, mężczyzna dzwoniący do swojej rodziny, przekazujący łamiące serce słowa "Nasz samolot został porwany, jeżeli coś złego się wydarzy, wiedzcie że bardzo Was kocham", a także kilka innych przerażających nagrań. Mówimy Wam, serce podchodzi do gardła i chce się płakać...


Później pojawiają się autentyczne "pomniki" z tamtego dnia - zdezelowany wóz strażacki, elementy konstrukcji budynków z miejsc w które bezpośrednio uderzyły samoloty, powyginane stalowe filary, zmiażdżone policyjne radiowozy, elementy wind, okna które przetrwały zawalenie, fragment iglicy jednej z wież, uniformy policyjne i strażackie, narzędzia, którymi próbowano dostać się do uwięzionych pod gruzami ludzi, kolejne spalone wozy ratunkowe, witryny pobliskich sklepów itd. Obok eksponatów znajdują się ekrany lub zdjęcia pokazujące gdzie znajdowały się te elementy.



Mniej więcej w centrum muzeum znajduje się pomieszczenie, którego nie można fotografować. Znajdują się tam osobiste dokumenty ofiar WTC, a wśród nich plan tygodnia, notatki z pracy, lista zakupów, przypominajki, zdjęcia dzieci i rodzin, buty, koszule, sygnety, łańcuszki, torby i plecaki itd. Tam też stoją niektóre wraki pojazdów.


Jest jeszcze jedno magiczne pomieszczenie. Ściany tego sektora wyłożone są zdjęciami ofiar zamachów z 11 września. Możecie zobaczyć twarz każdej jednej osoby, która tego dnia nieświadoma nadchodzącego piekła, zaczynała kolejny zwykły dzień w Nowym Jorku. Ale najlepsze jest pośrodku tej strefy. W kwadratowym pomieszczeniu bez świateł ławki poustawiane są pod ścianą. Dookoła nad głowami wiszą wielkie telebimy, na których wyświetlane są czarno białe transkrypcje z wywiadów z rodzinami ofiar. Opowiadają oni o swoich bliskich, jacy byli, czym się interesowali, jakie mieli marzenia. Dodatkowo z głośników wydobywają się ich głosy - niejednokrotnie łamiące się w połowie wypowiedzi, słychać płacz i rozdarcie. Siadasz w tym miejscu i robi Ci się gorąco...


WARTO


Mamy nadzieję, że powyższe sprawozdanie z wizyty w 9/11 Memorial Museum zachęci Was do tego, żeby dodać tą atrakcję do Waszego planu zwiedzania Nowego Jorku. Dla nas było to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju, emocjonalne, niektórym nawet łzy napłynęły do oczu. Atmosfera w tym miejscu jest po prostu masakryczna. Zawsze powtarzamy, że Amerykanie potrafią zrobić pomnik czy muzeum i tym razem nie jest inaczej. Ten memoriał jest genialny i godny upamiętnienia tego, co działo się na Manhattanie tego wrześniowego, słonecznego dnia 2001 roku.



0 wyświetlenia
  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018