Auto heaven, czyli amerykańskie samochody



Fanów motoryzacji można podzielić na tysiące grup, patrząc przez pryzmat różnych cech, ja jednak lubię pewien generalny model kategoryzacji na trzy - europejska profesja i klasa, azjatyckie osiągi i egzotyka, a także amerykańska wolność i bezczelność. Mieszkając jakiś czas w USA zacząłem doceniać warsztat europejskich producentów, szczególnie w kwestii wyposażenia i dostępnych rozwiązań, które biją na głowę większość amerykańskich modeli, ale wciąż pozostaję wielkim fanem tutejszej idei samochodowej. Mieszkając w Stanach mam mnóstwo okazji do realizacji moich zainteresowań :)


Ford Thunderbird


Nie bez powodu napisałem, że amerykański rynek samochodowy kojarzy mi się z wolnością. To co najbardziej urzeka mnie w tutejszych modelach to rozmiary, masywna stylistyka i potężne silniki. Oni nie uznają pojęcia ekonomiczny, kompatybilny, sprytny, zgrabny etc. - ma być wygodnie, przestrzennie i ma być duże. Jak zmieścimy kanapę do środka, to ma być kanapa w środku, w poprzek. Jeżeli potrzeba paki, która na raz przerzuci cały dobytek z miejsca na miejsce, to ma być wielka paka która temu sprosta. Silniki powinny być mniejsze, skromniejsze, bardziej "fit"? Proszę Was, najwyżej wydłuży się przód i schowa pod jakąś kozacką blachą. 6.2 litra pali zbyt dużo paliwa? Żaden problem, zrobimy ogromne baki, a poza tym benzyna jest przecież tańsza od wody. I to co jest w tym najlepsze to fakt, że te wielkie, agresywne fury to auta dostępne praktycznie dla każdego! Jakie to jest piękne zdezo kiedy z zachwytem kręcisz karkiem za głośno warczącym Mustangiem GT 5.0 w szarej, matowej farbie, żeby za moment zauważyć, jak wysiada z niego jakaś Becky w spranej flanelowej sukni w letnie kwiaty, z tłustymi włosami związanymi w orle gniazdo, wycierająca posypkę z chipsów o biodro. Albo kiedy idziesz chodnikiem, słyszysz przeraźliwy warkot i spoglądasz za siebie na niebo zastanawiając się czy jakaś awionetka zaraz się nie rozbije, a tymczasem zza pagórka wyłania się Bob w swoim oldschoolowym Chevy Truck, pozostawiając za sobą kłęby gęstego dymu. Brzmienie tych silników jest cudowne i przyznam szczerze, że do dzisiaj mam ten odruch, że kiedy usłyszę ciężkie bulgotanie w okolicy to rozglądam się w pośpiechu, żeby nie przegapić jakiegoś pięknego krążownika. Oczywiście, w Europie też mamy piękne silniki w modelach serii AMG czy M-Power, ale cenowo to już zupełnie inna bajka, exclusive, a tutaj każdy może mieć takiego potwora. U nas stawia się na inne walory i nie zamierzam tego negować. Tutaj jest świat no limit, dla fana motoryzacji to prawdziwy raj i melodia dla uszu, nie można się nudzić spacerując ulicami miasta.


Ford Mustang

Chevrolet Corvette 50th Anniversary


Pięknych fur znajdziecie tutaj mnóstwo - Camaro, Challenger, Charger, Mustang, GMC, Escallade, Silverado, Corvette, a także SUVy w stylu FBi takie jak Tahoe, Suburban, Yukon i różne inne. Nowość miesza się tutaj z klasyką w wyjątkowym stylu. Spacerując ulicami miasta zawiesisz oko zarówno na nowiutkich modelach, jak i na leciwym egzemplarzu - policyjny klasyk Ford Taurus, Chevy Chevelle, Cadillac DeVille, stare Camaro, Mustangi, Challengery, pickupy rodem z kryminałów itd. Jak wspomniałem, jestem fanem amerykańskich samochodów, więc rozglądanie się po ulicach jest dla mnie czystą przyjemnością. To co u nas w Polsce jest egzotyką, na którą decydują się nieliczni, tutaj jest codziennością. Mustangi z lat 2005-2010 są niczym golfy, które praktycznie wszędzie zobaczysz, bo praktycznie każdy może sobie na taki samochód pozwolić. Na parkingu znajdziesz zwykle kilka fur, na widok których podskoczy Ci tętno. Chce się jeździć, oglądać, słuchać ryku silnika itd...


Chevrolet Corvette


Chevrolet Camaro


Wiele osób jeździ również nowiutkimi samochodami, bo w Stanach Zjednoczonych niezwykle popularny jest leasing. Poza tym Amerykanów stać na takie usługi. Ale nie ma się co dziwić, skoro już za 200$ miesięcznie można wyjechać samochodem prosto z salonu. Gdybyśmy tylko w Polsce mogli za 200zł wyjechać nówką od dealera... :) Ludzie korzystają z tej dogodności i zmieniają fury regularnie. To też sprawia, że nie dbają o nie tak bardzo jak my - czasami można się przerazić jak zapuszczone są auta, które nie przekroczyły nawet 10tys. mil w trasie ... : )


Dodge RAM


Amerykańska wolność na czterech kółkach ma jednak swoje ciemniejsze strony. Kiedy przylecieliśmy do USA tutejszy rynek paliwowy przeżywał lekkie załamanie z racji faktu, że huragan Harvey uderzył w Texas i odciął od prądu kilka tamtejszych rafinerii. Ameryka stanęła momentalnie przed obliczem kryzysu paliwowego - hotele i firmy transportowe ograniczyły radykalnie spożycie benzyny, a spanikowani mieszkańcy ustawiali się w kilometrowe kolejki do dyspozytorów, zalewając baki i biorąc jeszcze paliwo na zapas do dodatkowych kanistrów. Nawet u nas w Północnej Karolinie stacje benzynowe przeżywały małe oblężenie w momencie, kiedy Texas jeszcze lizał rany po kataklizmie, a znad Atlantyku nadciągał już kolejny huragan Irma, którego niszczycielskie siły miały być jeszcze większe. Pomyślałem sobie wtedy - Amerykanie bez samochodów nie są w stanie żyć! Serio, my byśmy sobie jakoś poradzili, ale dla nich skończyłby się świat! Oni na myśl o tym, że mogą nie mieć możliwości skorzystania z samochodu dostają paraliżu! No bo jak żyć, jak nie za kierownicą?


Dodge Challenger SRT Hellcat


Ford Mustang


Amerykanie zapomnieli, że można przemieszczać się inaczej niż samochodem. Nawet jeśli sklep znajduje się po drugiej stronie ulicy to wsiadają i jadą. Nawet jeśli sklep mają w centrum handlowym pod domem to jadą te 200 metrów do sklepu. Co prawda niektóre ulice są nie do przejścia - nie ma świateł dla pieszych, a droga ma 6-8 pasów ruchu, więc raczej mało bezpiecznie, ale to wyjątki. Wjeżdżając na plac jakiejś sieciówki typu Starbucks czy McDonalds zorientujesz się, że przy wejściu i w środku stoją puste stoliki, a Drive Thru ciągnie się bez końca i kolejka jest tam przeogromna. Oni jedzą w aucie, piją w aucie, pewnie śpią tam i nie wiadomo co jeszcze. Auto jest tak niezbędnym elementem gospodarstwa, że bez niego ludzie nie potrafią już funkcjonować. Kiedy wybieramy się spacerem na zakupy do pobliskiego centrum handlowego, musimy być super uważni podczas przechodzenia przez jezdnię, bo Amerykanie nawet nie myślą o tym, żeby spojrzeć, czy pieszy wchodzi na jezdnię (w wyznaczonym do tego miejscu) albo na tej jezdni już przebywa. Kilkakrotnie hamowano tuż przed nami niemalże w ostatnim momencie. Nie muszę mówić co wyrażały twarze tych osób - "O mój boże, widzę człowieka który idzie na nogach!". Widzieliśmy nawet takie sytuacje, gdzie ktoś przeparkował auto spod jednego sklepu do drugiego, jakieś 50 metrów dalej, żeby tylko ustawić się pod samymi drzwiami. Insane in the brain!


Dodge Viper GTS

Dodge Charget 392 HEMI ScatPack


Ford F-150


Ale co by nie mówić i jakby nie było, dla mnie tutaj jest pięknie. Z przyjemnością oglądam krążące po ulicach auta, robię zdjęcia, filmy, oglądam online i myślę jakby to było mieć takiego w swoim garażu. Skoro już rynek samochodowy w USA jest tak ciekawy, to chciałbym skorzystać z okazji bycia tutaj i wypróbować kilka modeli. Interesuje mnie wszystko - od starych pickupów po nowiutkie, sportowe cuda. Chciałbym też kiedyś spełnić swoje marzenie i posiąść jedną z tych amerykańskich bestii na własność :) Pożyjemy , zobaczymy, a nuż się uda :)


Adieu!







106 wyświetlenia
  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018