top of page

Nocne rozmowy z demonami - podziały



Nigdy nie będzie normalnie, wiem to doskonale. Jest nas zbyt wielu i za bardzo się różnimy żeby powalczyć o absolutną zgodę. Ale za każdym razem kiedy śledzę takie sytuacje to gdzieś tam moja idealistyczna część charakteru krzyczy - dlaczego Ci ludzie tak się zachowują? Dlaczego z ludzi wylewa się taki kwas? Skąd ten jad? Każde kolejne pytanie zniechęca jeszcze bardziej. Przecież to wszystko wydaje się być takie oczywiste, a jednak nie jest. O co chodzi?


Zerkam po półkach, cztery butelki wyczyszczone do cna, piąta świeci jeszcze bursztynowym kolorem w 1/3 pojemności. Sięgam po szklankę i polewam. Na raz, na czysto, bo to znowu ta noc...


Szanujmy się wszyscy razem i bądźmy dla siebie dobrzy - jakie to proste prawda? Mądre, górnolotne, szlacheckie, a jednak nie da rady. Ludzie żrą się od zawsze i zawsze kiedy wydaje się być spokojnie, jest to tylko względny spokój. Na co dzień trzymamy się ustalonych norm społecznych - przynajmniej w większości - i wydaje nam się, że jesteśmy tacy cywilizowani. Ale wtedy wystarczy jeden zapalnik, żeby przekonać się że nasza prawdziwa natura to istny demon. Kiedyś przeczytałem, że głęboko w duszy każdy z nas jest egoistą, różnimy się jedynie poziomem tolerancji i że w sytuacjach skrajnych jesteśmy zdolni do wszystkiego. Jest w tym sporo prawdy. Kiedy ludzie pękają i mają dość to czują, że nie ma nic do stracenia. A jak nie ma nic do stracenia to takie osoby nie cofną się przed niczym.


Wk!@%ia mnie to strasznie i zniechęca do życia. Wk!@%ia mnie generalizowanie, wrzucanie wszystkich do tego samego wora, brak jakiejkolwiek refleksji na temat konsekwencji. Wk!@%ia mnie dbanie o własny interes i brak wyobraźni czy chęci żeby wznieść się ponad podziały i spojrzeć na problemy obiektywnie. Wk!@%ia mnie patrzenie na to z jaką łatwością ludzie odwracają się od siebie i w oka mgnieniu porzucają jakikolwiek szacunek. Wydawało nam się, że nasza okolica to spokojna wioska, tymczasem 10 minut drogi od nas płonęły śmietniki, pękały szyby od uderzeń cegieł, była przemoc i było naprawdę gorąco. Nie rozumiem tego, a uwierzcie, bardzo staram się pojąć to wszystko...


Whisky zapełnia powoli pustą szklankę, ale tylko na chwilę bo przechylam ją na hejnał i pochłaniam całą zawartość na raz.


Prawda jest taka, że jesteśmy ofiarami środków masowego przekazu, które bardzo starannie dbają o to, żebyśmy żyli tak jak się tego od nas wymaga. I nie jest to żadna teoria spiskowa czy myślenie że stoją za tym frakcje iluminatów. W większości przypadków przestaliśmy myśleć samodzielnie, nie mamy czasu na refleksje, posiłkujemy się czyimś zdaniem, korzystamy z łatwo dostępnych źródeł i na ich podstawie - bez analizy - stawiamy się po konkretnej stronie konfliktu. Czasami nawet stawiamy się w opozycji do własnych prawdziwych przekonań, tak płytko drążymy tematy. Po prostu w danym momencie konkretna opinia bardzo nam pasuje. I wk!@%ia mnie to strasznie, bo ludzie coraz mocniej wojują z innymi opierając się na nieswoich przekonaniach. Ja znowu myślę za dużo. Nie znaczy to, że uważam się za mądrale, po prostu nie potrafię przestać analizować. Czasami życzę sobie, żebym mógł się pozbyć tego nawyku, ale póki co idzie mi słabo. Myślę, myślę i nie potrafię zrozumieć dlaczego ludzie postępują w taki sposób. Boli mnie to i zniechęca. Gdybyśmy tak wszyscy wyłączyli wszelkie informacje i wiadomości na dobrych parę miesięcy...


Ale nie, non stop obserwujemy co się dzieje. Spoglądam na nagłówki i myślę o poruszanych sprawach. Potem myślę o dobrych ludziach. Dlaczego są na tym świecie tacy, którzy nie mają problemu z byciem dobrym człowiekiem? Skąd biorą się ludzie, którzy uśmiechną się do każdego, pogadają, powiedzą coś miłego zupełnie bez wysiłku? Jaka jest różnica i co jest źródłem ich zachowania? Dlaczego te umysły pozostają otwarte i wolne bez względu na to co się dzieje? I proszę, nie mówcie że niektórzy doświadczyli życia bardziej niż inni. Niejedna osoba przechodziła przez piekło o którym nawet nie chce się myśleć, a mimo to obdarzy Was szczerym uśmiechem i pogodnym wzrokiem. A po drugiej stronie są Ci, którzy przy Twoim najmniejszym potknięciu dorzucą Ci tyle bólu i upokorzenia, że odechce Ci się wstawać. Poj%!@ne.


To już ostatnia kolejka. Pojedyncze krople odrywają się od szyjki butelki i lądują w szklance.


Jakby spojrzeć na to z szerszej perspektywy wyszłoby, że nie ma rasistów, antysemitów, homofobów i innych tego typu podziałów. Jest po prostu nienawiść tłumaczona absurdalnymi powodami. Są ludzie, którzy nienawidzą Afroamerykanów i nie mają ku temu żadnych powodów. Są też tacy którzy nienawidzą Latynosów chociaż nie zrobili nic im złego. Są ludzie, którzy gotują się na myśl o społecznościach żydowskich czy islamskich, a nawet nie mieli okazji na jakąkolwiek interakcję z nimi. Są tacy, którzy widząc osobę z Bliskiego Wschodu potrafią być agresywni tylko dlatego, że powiedziano kiedyś w TV, że tam mieszkają sami terroryści. Ba, niektórzy nienawidzą ludzi tej samej rasy czy wyznania tylko dlatego, że mają w życiu lepiej, mają ładniejszy dom, trochę więcej pieniędzy albo po prostu wychodzą rano do pracy z tym durnym uśmieszkiem jakby życie było bajką. Takich przykładów są miliony. Nienawiść nie jest związana z niczym konkretnym, to jest po prostu wybór. Sami też decydujemy na jakiej podstawie dokonujemy wyboru. Wydaje się, że często problemem jest to, że wybieramy bez namysłu. Stajemy za tym co jest popularne i na czasie, za czym opowiada się większość itd. I tak żyjemy w podziałach.


Nie zmienimy tego świata, nie zmienią go pewnie kolejne pokolenia. Ale w tym całym szaleństwie wydaje się, że możemy przynajmniej zmienić sposób w jaki dokonujemy wyboru. Możemy być bardziej świadomi własnych decyzji i możemy zastanowić się skąd biorą się nasze przekonania. I zamiast obierania strony i obrzucania błotem ludzi po drugiej stronie barykady bo to jest teraz modne mamy realne możliwości dokonania trwałych zmian. Na początku może niewielkich, w swoim skromnym otoczeniu, ale kto wie dokąd dotrzemy, jeżeli każdy zacznie stawiać małe kroki.


Salud. Za lepsze jutro.




132 wyświetlenia4 komentarze

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

4 Comments


tombar, wielkie dzięki za ten komentarz, bardzo doceniam. To co napisałeś dopełnia moje przekonanie o tym, że nie ma co liczyć na to, że będzie kiedyś zupełnie pięknie. I to żaden pesymizm tylko realizm, który bardzo ładnie wyłożyłeś. Dzięki raz jeszcze i pozdrowienia!

Like

Agata, dzięki, to bardzo ciepłe słowa :) właśnie gdzieś tam jest ten sens, trzeba tylko odpowiednio się nastawić :) będziemy próbować

Like

tombar
tombar
Jun 22, 2020

Podziały, to kwintesencja dziejów całej ludzkości. Podziały, walka o wpływy, hierarchia, terytorializm, gdyby nie to, nie byłby możliwy postęp cywilizacyjny. Miłość i pokój nigdy nie były motorem postępu, były sprzymierzeńcem stagnacji. Wystarczy spojrzeć na ostatnie 50-60 lat, które można określić, jako lata względnego dobrobytu, gdzie postęp jest wynikową przebytych wojen. Atawizmy pchające nas ku walce warunkują nasze przetrwanie. Można się łudzić, że powszechny pokój, równość, to cel, do którego należy dążyć, ale to prawda dla naiwnych.

Niechęć do odmienności, nieufność, strach przed nieznanym, czy tym czego nie rozumiemy, fakt, że budujemy mury, a nie mosty, jest uwarunkowana gatunkowo, bo owszem, mimo wszystko jesteśmy zwierzętami, gatunkiem ekspansywnym. Choć nad wyraz inteligentnym.


Tylko fakt, że nieustannie chcemy być lepsi od innych pozwala…


Like

Agata Majewska
Agata Majewska
Jun 19, 2020

„Ja znowu myślę za dużo” ;) ...znam to :p Ale nie zmieniaj tego, że tyle analizujesz. Masz absolutny dar do tego, co robisz.

Może i nie zmienimy od razu całego świata, ale wyobraź sobie, że piszesz książkę o „różnicach które nas łączą” i dzięki temu paru ludziom zmienia się sposób myślenia. Zaczynają dostrzegać i doceniać „inność” w sobie i ludziach wokół. I zaczyna się coś w rodzaju pandemii miłości ❤️

W*****aj się ile wlezie. A potem siadaj i rób dalej swoje.

IT’S GOOD 👌


Like
bottom of page