Uwielbiamy tu być - nie chcielibyśmy tu mieszkać


budynki w nowym jorku

Wróciliśmy z Nowego Jorku cali, zdrowi i szczęśliwi. Ponad 80 kilometrów spaceru w 3 dni dało nam w kość, ale było warto - dla tego psychicznego luzu i odpoczynku od monotonnej codzienności. Już kiedyś wspominaliśmy o tym, że wystarczy kiedy zwykły dzień tygodnia jest inny niż codzienna monotonia żeby poczuć iskrę i trochęradości z życia (więcej przeczytacie TUTAJ). Mimo tego, że odwiedzaliśmy to miejsce już kilka dobrych razy to wciąż "Wielkie Jabłko" dostarcza mnóstwo wrażeń i satysfakcji z pobytu. Jednak gdzieś tam po drodze zawsze rodzi się pytanie - czy chcielibyśmy tego na co dzień?



Empire State of Mind


statua wolności w nowym jorku

Byliśmy trochę niepewni co do tego, jak Nowy Jork radzi sobie w tym wczesnym "post-pandemicznym" czasie, ale potrzebowaliśmy oderwania od rzeczywistości i stwierdziliśmy, że jeśli którekolwiek miasto może spełnić oczekiwania, to musi to być "Big Apple". Nie pomyliliśmy się.


Widzieliśmy już opustoszałe miasta, smutne i budzące niepokój, zniechęcające do jakichkolwiek wypraw. Ale pomimo wyraźnego braku tłumów Nowy Jork to nadal energetyzująca metropolia, a na pewno daleko jej do miana "miasta duchów". Nie byliśmy w żadnym innym miejscu, które miałoby tyle do zaoferowania samo w sobie. Mieszanka historii z nowoczesnością jest tak absurdalna, że ciężko nie zwrócić na to uwagi. Stare, zniszczone budynki w towarzystwie ogromnych szklanych drapaczy chmur, jeden przy drugim, z tym najważniejszym i największym w centrum - One World Trade Center. Każdy budynek to inna historia - tak stara, że pamięta jeszcze czasy pierwszych kolonistów. Ile ważnych wydarzeń działo się na tych ulicach, ilu prominentnych gości przybywało do tego miasta, ile kultowych miejsc jest do zobaczenia. Każda dzielnica miasta to praktycznie wpływ imigrantów z innego miejsca na świecie, jedno wielkie multi-kulti - Chinatown, Little Italy, żydowska część Brooklynu, Koreatown, little Paris w samym sercu Manhattanu czy też polski akcent na Greenpoint - różnorodność to kwintesencja tej metropolii. Sama architektura NYC to wystarczająca atrakcja na kilka dobrych dni nieustannego podziwiania. Długie kilometry alei i przecznic zapewniają praktycznie niekończącą się przygodę, gdzie zawsze znajdzie się coś nowego do odkrycia. Do tego wszystko legendarne - mosty, wieżowce, metro, Statua Wolności, Times Square, Coney Island, Yankee Stadium, Bronx Zoo i wiele innych. Nowy Jork jest niesamowity.


Do tego jeszcze krótka wzmianka o jedzeniu - O MATKO JAKIE TUTAJ WSZYSTKO JEST DOBRE! Bylibyśmy przeszczęśliwi gdyby chociaż mały ułamek z tych knajp znajdował się w naszej okolicy, żeby można było wyjść na dobre, porządne śniadanie, zjeść coś poza tłustą pizzą oblewaną dodatkowo roztopionym masłem, poza burgerami z frytkami, stekami i tym podobnymi "klasykami" tutejszej kuchni. Gastronomia w NYC to jest po prostu cudo.


No ale...



New York State of Hard Life


budynki mieszkalne w nowym jorku

Wszystko pięknie, o Nowym Jorku można rozpisywać się w samych superlatywach... ale chyba przede wszystkim z turystycznego punktu widzenia. Wiemy, że niektórzy nie potrafią żyć poza Nowym Jorkiem i jesteśmy pełni podziwu dla Was, szczególnie jeśli to mieszkanie liczy się już w dziesiątkach lat. Zapewne można nauczyć się funkcjonować sprawnie w tym miejscu, ale na pewno jest to wyjątkowy styl życia. Być może nam się już nie chce, być może cenimy sobie własny czas i spokój, może zdążyliśmy się zmęczyć miejskim tempem albo po prostu mamy inne priorytety.


Nowy Jork to drogie miasto, standard życia jest bez porównania z Północną Karoliną. Za wartość wynajętego mieszkania w jednej z rozpadających się kamienic, ciasnej klitce z wyjącym klimatyzatorem i wiecznie wrzeszczącym miastem za oknem, wynajmiesz ładny dom z ogrodem w naszej okolicy, gdzie sąsiedzi witają się z uśmiechem. Te ruiny na Manhattanie - wygląda to świetnie z poziomu ulicy, podczas spaceru, jako tło do zdjęć - ale na co dzień? No, thanks. Tańsze nowojorskie tzw. "projekty"? Nie wiem czy chcesz tam mieszkać...


Inna sprawa to oszczędność czasu. Nie trzeba wiele pisać, po prostu zapomnij o tym w Nowym Jorku. Kiedy słyszymy opowieści współpracowników z Manhattanu o długich podróżach z pracy i do pracy to myślimy sobie, że nasza pięciominutowa droga do biura to jest absolutny luksus. Ten aspekt nie przeszkadza nam zupełnie podczas zwiedzania, jest totalnie nieistotny. Ale życie to nie tylko wycieczki, to jeszcze kilka bitych dni w tygodniu z obowiązkami i sprawami do załatwienia. Żeby nie oszaleć trzeba zapewne wyzbyć się tego męczącego bólu uciekającego bezsensownie czasu, poddać się gonitwie i przesiąknąć miejskim tempem, nie ma innego wyjścia.


Kolejna sprawa to smród i jakość powietrza w mieście. Serio, to jest niesamowite, że w Nowym Jorku ludzie są w stanie to zaakceptować. W każdym innym miejscu byłoby to nie do zniesienia i poddane ostrej krytyce, ale tutaj przymyka się oko i udaje, że nic się nie dzieje.


Los Angeles - "ale śmierdzi, ilu bezdomnych, non stop woń śmieci i sików"

Nowy Jork - "ale śmierdzi, ilu bezdomnych, hehehe, to jest typowy Nowy Jork, mega!"


Oczywiście wiadomym jest, że przy takiej liczbie ludności i takiej charakterystyce miasta ciężko jest je utrzymać ładne i pachnące, ale mimo wszystko na co dzień wolimy zapach drzew i te wszystkie denerwujące ptaki drące dzioby za oknem o 6 rano aniżeli gęstą woń sfermentowanych śmieci tocząca się leniwie z którejś z bocznych alei podczas gorącego letniego dnia :)



Love for NYC


times square nowy jork

Nie jesteśmy jednak źle nastawieni, uwielbiamy Nowy Jork i zawsze z chęcią tam latamy. Ale jak wspomnieliśmy - nasza miłość ma raczej czysto turystyczne podłoże. Przed wylotem do Stanów planowaliśmy swoją przyszłość w Nowym Jorku - twierdziliśmy, że to całkiem prawdopodobne, że któregoś dnia zamieszkamy w tym wspaniałym mieście. Kilka wizyt zweryfikowało jednak ocenę tych planów :)


Kiedy nie musisz się spieszyć, kiedy możesz na spokojnie wpatrywać się w detale miasta, chłonąć ten miejski vibe, cieszyć się różnorodnością architektury, ludzi czy atrakcji, to wtedy jest pięknie. Nawet smród nie przeszkadza, bo przecież za parę dni już go nie uświadczysz więc sprowadzasz go do roli doświadczenia wpisanego w to miejsce. Zwykła kawa na rogu którejś z ulic i wpatrywanie się w życie nowojorczyków może być świetnym doświadczeniem, bo tutaj non stop coś się dzieje i zawsze jest ciekawie. Kiedy jednak myślimy sobie o codziennych manewrach i walce z codziennością to jesteśmy przekonani, że mimo wszystko bogata oferta miasta nie jest w stanie zrekompensować nam wielu aspektów, które sobie cenimy. Ale to nasza subiektywna opinia, pamiętajcie :)


Być może jesteśmy już starzy i zmęczeni i Nowy Jork nie jest dla nas. W końcu ludzie kochają tu być i za nic w świecie nie chcą się przeprowadzać, nawet jeśli oznaczałoby to zupełnie inną, teoretycznie lepszą rzeczywistość (teoretycznie bo kto ustala co jest lepsze?). Przypomina mi się ostatnie spotkanie z pewnymi nowojorczykami:


Pewnego razu po partyjce w golfa zaczepiła mnie starsza para. Od słowa do słowa wyszło, że przeprowadzili się do NC z Nowego Jorku jakieś 8 lat temu i do dzisiaj nie mogą się odnaleźć. Miało być fajnie, spokojnie, piękna pogoda, dużo zieleni, wszystko pod nosem. Ale czegoś jednak im brakuje. Narzekali nawet na fakt, że nie bardzo mają jak korzystać z basenu - który tak bardzo chcieli mieć przy domu - bo kiedy przychodzi lato to przez piekące słońce woda nie chce się w ogóle schłodzić. "Po co mi kąpiel w basenie skoro zaraz po tym muszę brać zimny prysznic w domu?". Wydawać by się mogło, że to cudowne miejsce na spokojne życie na emeryturze, ale jednak dla przesiąkniętych wielkomiejskim vibe ludzi coś tutaj jest nie tak. To też daje nam do zrozumienia, że wszyscy mamy swoje priorytety i nie ma czegoś takiego jak idealny, standardowy plan, który sprawdzi się dla wszystkich. Trzeba słuchać własnego głosu.

W Nowym Jorku wydawać się może, że dla większości nieistotny jest wysoki standard życia, piękne mieszkanie, dorobek czy duże pieniądze - najważniejsze to być częścią tego miasta. Wierzymy, że żyć w Nowym Jorku trzeba się po prostu nauczyć, trzeba stać się prawdziwym nowojorczykiem - wstawać wcześnie rano, dojechać do pracy, spędzić tam większość dnia, po pracy wyjść na miasto ze znajomymi, zobaczyć co ciekawego się dzieje, przeżyć coś fajnego zupełnie przypadkowo, wrócić do domu późną nocą tylko po to, żeby pójść spać i powtórzyć wszystko następnego dnia. Jeść na mieście, pić na mieście, żyć na mieście, dosłownie. Trzeba chcieć i trzeba umieć funkcjonować w ten sposób. Wtedy zapewne miasto ma naprawdę wiele do zaoferowania.


Chylimy czoła przed każdym, kto potrafi żyć w ten sposób, jesteście niesamowici i mówimy to bardzo szczerze. W Nowym Jorku trzeba umieć żyć. My kochamy to miasto za to, że jest w nim wszystko, co prawdziwie amerykańskie - to jest niekwestionowany symbol tego kraju. Ale na co dzień wybieramy spokojną wieś gdzieś w samym sercu Północnej Karoliny :)


Trzymajcie się.





Ostatnie posty

Zobacz wszystkie