Pierwszy mandat - dlaczego warto wziąć prawnika?


młotek sędziego urząd prawny sąd

Jak zapewne pamiętacie, jakiś czas temu "przydarzyło" mi się dostać mandat za przekroczenie prędkości podczas jazdy na weekendowy wypad w góry. Tak bardzo spieszyło mi się uciec od codzienności, że poniosło mnie na jednym z odcinków😝Technicznie rzecz biorąc nie był to mandat w naszym rozumieniu, ale kwitek z datą rozprawy w sądzie dostałem. W każdym razie nie ja pierwszy, nie ostatni, ja korzystałem z pomocy znajomych w tej kwestii, znajomi korzystali z mojej pomocy po tym, jak już zamknąłem swoją sprawę. Pomyślałem zatem, że króciutko wyjaśnie jak to wygląda i dlaczego warto wziąć prawnika, który w naszym imieniu zajmie się sprawą.



CASE STUDY:

NORTH CAROLINA NEED FOR SPEED



#1 Wprowadzenie do sprawy


Ano jak wspomniałem jechaliśmy na cudowny wypad w góry - autostrada I-40, kilka pasów, muzyka country w radiu, piękna pogoda, człowiek czuł że żyje. Czuł to tak mocno, że przeoczył redukcję prędkości na autostradzie (bezsensowną swoją drogą - adnotacja dla żony😝) i chwilowo znalazł się poza normami😝 Na poboczu zaraz za zakrętem stał piękny, czyściutki, srebrny Dodge Charger z dumnym napisem "State Trooper" i brał właśnie kąpiel w pełnym słońcu Północnej Karoliny...


Tak swoją droga do dzisiaj nie mogę pogodzić się z faktem, że legendarny Charger został przekonwertowany na sedana. Mimo tego, że generacja tych pięciodrzwiowych modeli z lat 2011-2014 bardzo mi się podoba to nadal wielka szkoda, że to już nie jest ten legendarny dwudrzwiowy potwór...

dodge charger samochód
No piękne są te auta, ale czemu musiał nazywać się Charger... :_)

Ekhm, no ok, zboczyłem z tematu...


Jak tylko minęliśmy wspomniany srebrny sedan to w lusterku wstecznym zapaliły się koguty i chwila moment policja jechała już za nami. Po upewnieniu się że napewno jadą za nami włączyłem kierunkowskaz i zatrzymałem się na poboczu.


Wszystko było fajnie i miło, policjant młody i wykazywał wiele zrozumienia. Poprosił o dokumenty i zniknął na chwilę w swoim aucie. Miałem jakieś tam nadzieje, że ten pierwszy raz jakoś ujdzie mi na sucho, słyszałem mnóstwo takich opowieści. Pan policjant wrócił jednak z kwitkiem i bez wahania ogłosił, że rozprawa odbędzie się za 3 miesiące w hrabstwie, gdzie zostałem złapany. Nie powiem, zrobiło mi się gorąco, byłem nawet lekko oszołomiony tym newsem :D No ale nic już nie można było poradzić...


#2 Co oznacza dla Ciebie taka sytuacja?


Technicznie rzecz biorąc nie dostałem mandatu, a raczej coś w rodzaju "Traffic Ticket". W treści tego dokumentu można było wyczytać, że ów policjant "podejrzewa, że osoba taka i taka, tego i tego dnia, o takiej godzinie, mogła poruszać się autostradą z nadmierną prędkością. Sprawa do załatwienia w sądzie gdzie ustalone zostaną pozostałe detale". Innymi słowy Trooper nie wydał wyroku na miejscu, nie trzeba było się przyznawać do niczego, jedynie poinformował nas co się dzieje i przekazał swoje podejrzenia do odpowiednich organów, które miały zdecydować czy rzeczywiście nabroiłem. Czyli sprawa poszła do sądu.


Kiedy już przyznasz się do winy to:


- łapiesz punkty karne (w stanie Północna Karolina można mieć max 12pkt w ciągu trzech lat żeby nie odebrano nam prawa jazdy, za nadmierną prędkość można dostać 2 lub 3pkt)

- wlepiają Ci wpis do akt i wszystko ciągnie się za Tobą jak smród przez jakiś czas

- zaraz po uprawomocnieniu decyzji sądu koszt twojego ubezpieczenia na auto tragicznie wzrasta - naprawdę tragicznie - wiem też co sobie myślisz, ale ubezpieczyciel będzie wiedział od razu🙂

- jesteś na cenzurowanym, za kolejne przewinienia można nawet trafić do aresztu



#3 Co zatem zrobić?


Pierwsze słowa naszych amerykańskich znajomych były "NICZEGO NIE AKCEPTUJCIE, BIERZCIE PRAWNIKA! NIE IDŹCIE SAMI DO SĄDU!". No dobra, myślimy, chyba wiedzą co mówią🙂


Okazuje sie, że posypywanie głowy popiołem i granie skruszonego przed sądem w ogóle się nie popłaca. Negatywne skutki takiej strategii odbijają się latami na wspomnianych wcześniej rzeczach. Warto po prostu wynająć prawnika. Sąd generalnie traktuje każdą taką sprawę indywidualnie, nie ma jednej oficjalnej taryfy więc tak naprawdę wszystko może się wydarzyć i sami możemy sobie napytać biedy. W sądzie trzeba umieć gadać i trzeba wiedzieć co gadać. Te wszystkie filmowe epizody z prawnikami to naprawdę odzwierciedlenie realiów załatwiania spraw w USA🙂 Także głupio byłoby narobić sobie problemu tylko po to żeby oszczędzić te parę stów na kogoś, kto załatwia tuziny takich spraw dziennie i doskonale wie jak się gra w tą grę.


Teoria jest taka - jeżeli w ciągu trzech lat nie popełniamy więcej niż jednego występku na drodze to można sprawę zredukować do wykroczeń, które nie wymagają wpisów do kartotek i nie widnieją na naszym koncie gdziekolwiek tylko pokażemy swoje prawo jazdy z tym beznadziejnym zdjęciem robionym na poczekaniu podczas wizyty w DMV🙂 Jeżeli coś takiego uda się osiągnąć to oprócz kosztów sądowych nie ponosimy dodatkowych strat, co z finansowego i prawnego punktu widzenia daje sporą ulgę.


To nie jest też tak, że w ogóle ta sprawa zanika. Gdzieś tam ślad zostaje i musimy się pilnować przez kolejne lata żeby nie wpaść w kłopoty. Ale w danym momencie wszystko jest OK i prawie że "nie było sprawy". Jedyne co przyjdzie nam zapłacić to oczywiście koszty sądowe i wynajęcie prawnika, łącznie kilkaset dolarów - przynajmniej w naszym przypadku.



#4 Rozwiązanie


Znalazłem prawnika, opisałem całą sytuację, zostałem szybciutko zapewniony, że wszystko będzie dobrze - chociaż jak to bywa za pierwszym razem, nie do końca ufałem tym zapewnieniom🙂 W Internecie można poczytać naprawdę chore historie na temat tego jak prawnicy spieprzyli prostą sprawę i ludzie spędzili jakiś czas w więzieniu... Jak lubicie takie smaczki to polecamy poczytać opinie o prawnikach specjalizujacych się w tej dziedzinie, którzy mają dość niskie oceny🙂


Na szczęście mój prawnik był dobrze przygotowany i zorganizowany, pojawił się na rozprawie, załatwił co trzeba, po czym zadzwonił i potwierdził, że wszystko będzie dobrze i już po krzyku. Moje przewinienie zostało zredukowane do błahostki, a ja dostałem jeszcze jedną szansę na czyste konto🙂 Teraz rozpędzam autko, włączam tempomacik i choćby kusiło to niczego tam nie ruszam🙂


#5 Wniosek


Branie "na klatę" skutków przewinienia na drodze nie jest warte zachodu w Stanach. Jeżeli to twój pierwszy raz to nie zastanawiaj się, poszukaj prawnika i daj sobie pomóc. Takie sprawy przechodzą przez sąd setki razy dziennie i ogarnięta osoba - czyli taka która przede wszystkim pojawi się na rozprawie i też zrobi co trzeba - świetnie sobie poradzi. A my nie musimy kusić losu. Oczywiście parę stówek piechotą nie chodzi ale dla spokojnej głowy warto przeboleć te kwoty. Poza tym mamy przynajmniej kilka miesięcy żeby odłożyć pieniądze i być gotowym.


Mam nadzieję, że ten wpis uspokoi was trochę jeśli kiedykolwiek znajdziecie się w podobnej sytuacji. Życzę Wam oczywiście braku takich przygód, szerokich dróg i mało srebrnych/białych Dodge Chargers na drogach🙂 Cheers


252 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie