Tytani.



Odkąd usłyszałem to jedno proste zdanie tak teraz zawsze w ten dzień myślę o konkretnej osobie i wszystkich, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji. Byłem zupełnie nieprzygotowany na to żeby dowiedzieć się czegoś takiego. Uderzyło to we mnie tak mocno, że przez kilka dobrych chwil siedziałem i nie potrafiłem wypowiedzieć żadnego słowa. Pamiętam tylko ten głęboki wzrok skupiony na mnie i wybrzmiewające z ust słowa:


I am 9/11 survivor

Kiedy ta osoba opowiadała mi o szczegółach tego dnia siedziałem w ciszy i kiwałem z niedowierzaniem głową. Każdy szczegół z tej rozmowy wyrył się w mojej głowie jak w granitowej skale. Zupełnie normalny poranek jak każdy inny, szybkie śniadanie w domu, kawa ze Starbucksa w drodze do pracy, droga na Manhattan przez zatłoczone miasto, wjazd windą na najwyższe piętra jednej z bliźniaczych wież World Trade Center. Na samym szczycie piękna panorama Nowego Jorku, znajome twarze przy biurkach i zupełnie normalna atmosfera. Wystarczyła chwila, ułamek sekundy żeby ten pozorny spokój zamienił się w prawdziwy koszmar. Moja bohaterka miała tyle "szczęścia", że pracowała w wieży która została zaatakowana jako druga. Mówiła, że krzątała się po budynku kiedy usłyszała straszny huk i zatrzęsło fundamentami biura. Przez okno widać było jak kłęby dymu wydobywały się z drugiego budynku a kawałki szkła i konstrukcji leciały bezwładnie w dół. Początkowo wszyscy znieruchomieli nie rozumiejąc do końca co się wydarzyło. Później zaczął się chaos. Podczas gdy część ludzi w panice zaczęła opuszczać piętra i uciekać z budynku przez głośniki nadawano komunikat o nieszczęśliwym wypadku i sugerowano żeby pozostać na swoich miejscach w spokoju. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział co tak naprawdę się dzieje.

Ona postanowiła uciekać. Kiedy była już prawie na parterze usłyszała kolejny huk i poczuła trzęsienie ziemi. Tym razem to w jej budynek uderzył samolot pasażerski. Zaczęła się walka o życie.


Z opowiadania wynika, że nie sama ucieczka była najgorszym momentem całej tej historii. Podczas tych kilkunastu minut kierowało nią tylko pragnienie przeżycia a stres i adrenalina zupełnie zablokowały wszelkie inne myśli. Później jeszcze było oglądanie z bezpiecznej odległości jak jedna i druga wieża równają się z ziemią. Wyobraź sobie, jeszcze że chwilę temu byłeś w pracy gdzieś na szczycie drapacza chmur którego nie ma już na panoramie Manhattanu. Strach powoli zamienia się w rozpacz kiedy wszyscy zrozumieli że nie był to wypadek tylko zamach terrorystyczny.


To co przygniotło bohaterkę najbardziej był fakt że jej współpracownicy zostali w biurze. Jak się później okazało samolot wbił się dokładnie w piętra na których codziennie spędzała większość swojego czasu robiąc karierę w finansowym Eldorado. Jej współpracownicy i przyjaciele stracili życie. Ich rodziny straciły mężów, żony, dzieci. Ci ludzie nie wrócili już do domu i to była najbardziej przygniatająca część całego wydarzenia.


Jestem pogrążony w myślach o tych wszystkich osobach, które były uczestnikami tej tragedii. Wszędzie mówi się o tym, że ten dzień 11 września całkowicie zmienił nasz świat. Ale skoro my - w większości obserwatorzy z pozycji fotela i ekranu telewizji - zostaliśmy tak poruszeni, to jaki ciężar doświadczeń muszą nosić ludzie którzy przeżyli ten zamach na własnej skórze? Co muszą myśleć ludzie którzy pożegnali swoich partnerów rodziców czy dzieci i zupełnie nieświadomi niczego zajmowali się swoimi rzeczami? Co myślą sobie ludzie którzy tego dnia wszczęli niepotrzebną kłótnię i już nie mieli okazji jej wyjaśnić? Jak wrócić do normalności i wciąż wierzyć że świat jest w porządku kiedy przeżywa się taki dramat? Skąd wziąć siły żeby podnieść głowę i dalej iść przed siebie, dbać o bliskich, spełniać marzenia? To jest skaza na całe życie, tego nie da się wyrzucić z głowy. Dlatego dla mnie wszyscy Ci ludzie to tytani i brak mi słów żeby wyrazić swój szacunek.


Nowy Jork się nie poddaje, tak mówią. Plac na którym stały dwie wieże World Trade Center to teraz święte miejsce na mapie Manhattanu, które z jednej strony przypomina o ogromnej tragedii, a z drugiej daje ludziom siłę i wiarę w to, że wspólnie można przezwyciężyć zło. Przede wszystkim również nie można się bać i nie można dać się zastraszyć. O tym przekonaniu zapewnia nowo wybudowana wieża One World Trade Center. My z tego miejsca czerpiemy ogromną inspirację i energię do tego żeby pomimo wszelkich przeciwności jakie nas spotykają iść do przodu i wierzyć że świat może być lepszy i warto o to nieustannie walczyć.


Wszystkiego dobrego.

162 wyświetlenia2 komentarz
  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018