Ubezpieczenie zdrowotne w USA



W poprzednim wpisie (TUTAJ) dotyczącym opieki zdrowotnej w USA połączyłam dwie kwestie, a mianowicie ubezpieczenia turystycznego, bez którego naszym skromnym zdaniem ani rusz i wspomniałam też jak wyglądały moje wizyty u lekarza w Karolinie Północnej. No dobra, ale przecież nie jesteśmy tu tylko turystami, tu jest obecnie nasz dom, tutaj żyjemy i spędzamy większość czasu w roku więc i z opieką medyczną musieliśmy się zaznajomić jak prawdziwy "locals". Teraz przedstawimy Wam kilka szczegółów, zapraszamy 😉


BARDZO DZIKI ZACHÓD


Kiedy przyjeżdżaliśmy do USA ubezpieczenie zdrowotne było obowiązkowe, jedyne czym można było manipulować to jego zakresem, czyli prościej mówiąc miesięcznym kosztem 😉 Kiedyś za brak ubezpieczenia płaciło się kary, od 2019 roku zostało to zniesione.


Ale od początku. Ofertę pakietów, z jakich mogliśmy skorzystać przedstawiła nam po przyjeździe firma, ale niestety pomimo faktu, że służba zdrowia w USA jest prywatna to nie ma to nic wspólnego z prywatną opieką medyczną, jaką mamy w Polsce. Szybko zrozumieliśmy, ze znane z amerykańskich filmów sceny gdzie osoba nie mająca funduszy na pokrycie pobytu w szpitalu albo bankrutuje i traci cały swój dobytek albo rezygnuje ze skorzystania z pomocy to wcale nie science fiction, a brutalna rzeczywistość 😱 To jak skonstruowane są ubezpieczenia i jakie kwoty krążą po rachunkach to naprawdę bardzo dziki zachód. Zero sprecyzowanych faktów, zero logicznego procesu, ogrom niewiadomych i wieczne wątpliwości. Istotną kwestią, która bulwersuje mnie nieustannie jest to, że nie istnieją tutaj żadne oficjalne cenniki za usługę medyczną. W praktyce oznacza to, że nie wiesz ile zapłacisz za planowana wizytę, ostateczny koszt poznasz dopiero po zakończeniu wizyty i przesłaniu rachunku do ubezpieczyciela 🤯 A każdy kalkuluje po swojemu. Na swoich stronach internetowych placówki medyczne nie zamieszczają informacji o cenach. Możliwe, że uda ci się uzyskać informację o teoretycznym koszcie ale nie warto na tym polegać, bo są to najzwyczajniej szacunkowe kwoty, a w zależności od Twojego ubezpieczenia cena może wzrosnąć lub spaść. Jak żyć?!😁 Druga kwestia jest taka, że nie masz pewności w jakim procencie twój ubezpieczyciel pokryje koszt wizyty. Tak naprawdę to od niego zależy jak się podzielicie tym kosztem, czy może cały koszt pokryjesz sam. Po wizycie u lekarza podsumowanie ląduje u ubezpieczyciela i tam pada decyzja w jaki sposób i w jakiej wysokości pokryte zostaną Wasze koszty. Są też pewne kwoty od których ubezpieczyciel zaczyna wspierać Twój portfel, a są też takie kiedy prawie doprowadzony do bankructwa otrzymasz pełne pokrycie kosztów leczenia. Próbowałam zbierać informację od znajomych, którzy już trochę w Ameryce mieszkają, zawsze mówią to samo, że nigdy nie wiadomo ile zapłacisz.



KOWBOJE RYNKU UBEZPIECZEŃ


W USA działają różne firmy ubezpieczeniowe, nasza firma oferowała nam do wyboru jedną z dwóch największych w Stanach: Blue Cross lub United Healthcare. Firmy te w oparciu o kontrakty tworzą swoje sieci placówek medycznych, szpitali, klinik, lekarzy, czyli tzw. network, z którymi współpracują, często są to różne sieci placówek. Przed umówieniem wizytą u lekarza powinno się sprawdzić czy placówka współpracuje z Twoim ubezpieczycielem i należy do sieci i czy możesz liczyć na ewentualne pokrycie kosztów. Korzystanie z opieki poza siecią jest możliwe aczkolwiek trzeba liczyć się z wyższym kosztem niż w przypadku placówek "zrzeszonych".


My do wyboru mieliśmy jedną z trzech opcji.



Informacje o kosztach pakietów podałam dla wszystkich możliwości tj. dla jednej osoby, dla 1+1 (czyli główny ubezpieczony i osoba dodatkowa) oraz dla rodziny, natomiast informację o deductible i out-of-pocket (wyjaśnimy to zaraz) podaję dla opcji 1+1 która nas stricte dotyczy. Na pierwszy rzut oka pakiety różnią się od siebie tylko wysokością składki miesięcznej/rocznej. Jednak to którą opcję wybierzemy będzie miało wpływ na moment, w którym zaczniemy otrzymywać wsparcie finansowe i pokrycie od ubezpieczyciela, co dobrze obrazują różnice w wysokościach kwot dla pułapów Deductible i Out-of-Pocket. No właśnie! Dwa kluczowe pojęcia, które trzeba przyswoić... Minęło trochę czasu zanim zrozumiałam jak to tutaj działa, bo nawet Amerykanie czasami nie do końca rozumieją schemat poszczególnych pakietów. Każdy w sumie tłumaczy je na swój sposób, my pewnie też :) Ale OK, przedstawmy to na prostej historyjce, gdzie ubezpieczony posiada plan pierwszy w opcji 1+1.


Wyobraź sobie, że w zimny styczniowy weekend dopada Cię choroba i idziesz do lekarza. Jest zupełnie nowy rok i wszystkie pułapy są wyzerowane. Za pierwsze wizyty u lekarza w nowym roku płacisz najpierw z własnej kieszeni, dopóki nie osiągniesz ustalonej w Twoim ubezpieczeniu kwoty 5000$. Kiedy koszty Twoich wizyt przekroczą ten limit, wpadasz w tzw. Deductible, czyli etap gdzie, ubezpieczyciel zaczyna pokrywać część Twoich kosztów, zwykle w okolicach 40-60%, ale oczywiście to wszystko zależy od pakietów. Kontynuujesz swoje leczenie dalej i płacisz częściowo koszty wizyt aż do kolejnego limitu, którym jest 10,000$. Jeżeli przekroczysz ten limit, wpadasz w tzw. Out-of-Pocket i od tej pory Twój ubezpieczyciel pokrywa większość kosztów (nawet 80-90%) Twojego leczenia, a czasem nawet wszystko. Od tego momentu tak naprawdę płacisz grosze za wszelkie usługi i wizyty, o ile dokonujesz ich w sieci swojego ubezpieczyciela.

W powyższym przykładzie teoretycznie tak ubezpieczona osoba może ograniczyć swoje maksymalne straty roczne w związku z chorowaniem do 10000$, kiedy to ubezpieczyciel zaczyna pokrywać większość kwoty rachunku. A teraz wyobraźcie sobie, że są super tanie i słabe ubezpieczenia, gdzie te 10,000$ płacisz z własnej kieszeni a ubezpieczyciel nawet nie zagląda i nie pyta co u Ciebie ... 😛


Jedną z dość niewygodnych zasad jest to, że ubezpieczenie zdrowotne można zmieniać teoretycznie raz do roku. Jeżeli weźmiesz sobie super tani "coverage", a z czasem pomyślisz, że to był błąd, niestety musisz odczekać swoje zanim bez problemu zmienisz na coś lepszego. Kiedy pytaliśmy dlaczego tak jest, odpowiadano wprost - bo kombinowano. Heh, tak jakby firmy ubezpieczeniowe nie kombinowały, co nie ?😆


Oprócz powyższych pułapów płatności rzecz jasna uiszczacie opłatę za pakiet ubezpieczeniowy, tzw. monthly contribution. To nie różni się zasadniczo od tego co mamy w Polsce, po prostu ściągają Ci to z wypłaty.



ZDROWOTNY POKER



Powyższy galimatias sprawia, że Amerykanie kombinują z ubezpieczeniami jak mogą. Zresztą prawdę mówiąc nie tylko oni. Wielu mieszkańców naszego stanu, czy może lepiej napisać: naszego regionu, decyduje się na minimalne ubezpieczenie ze względu na to, że mamy tutaj świetną pogodę i ciężko na coś ciężko zachorować. Ich tryb życia przez większość czasu nie jest niczym ekstremalnym - wsiadają w samochód, jadą do pracy, na obiad, na kolację, wracają do domu i cały wieczór oglądają koszykówkę czy futbol. NA pytanie czy nie boją się stłuczek i reperkusji takich zdarzeń odpowiadają, że owszem mają to na uwadze, ale skoro zdarza im się to rzadko czy nawet nie zdarzyło się jeszcze w ogóle to oznacza że w długim terminie są na plus z dolarami 😆 Jakiś sens w tym widać, ale problem jest taki, że mało który Amerykanin ma wystarczająco dużą poduszkę finansową, żeby udźwignąć taki niespodziewany i niemały koszt...


No i tak toczy się ten zdrowotny pokerek. Kiedy podczas grilla za domem po kilku piwkach decydujecie się na mini mecz futbolowy, to albo masz najlepsze ubezpieczenie i rządzisz na boisku robiąc rozmaite tricki, albo musisz liczyć się z ryzykiem ewentualnych kontuzji albo po prostu nie grasz 😛 I tak dalej. My przeżyliśmy niecały rok na najtańszym ubezpieczeniu bo mieliśmy jeszcze wciąż aktywne ubezpieczenie z Polski. Kiedy dostałam pracę to automatycznie wzięliśmy najdroższą opcję. Może jestem przewrażliwiona, może przesadzałam, ale uwierzcie, że dopiero wtedy poczułam się tutaj naprawdę bezpiecznie i nie stresowałam się jak Zola szedł grać w piłkę z chłopakami... 😉



JAK TO WYGLĄDA U NAS ?


Wracając do powyższej tabeli z planami i tłumacząc nasze ubezpieczenie. Rocznie płacimy łącznie 2600$ za contribution. Jeżeli koszty wizyt u lekarza przekroczą 600$ (czyli jedna-dwie wizyty w praktyce) nasz ubezpieczyciel pokrywa kolejne wizyty w 60-65% w zależności od usługi. Natomiast jeżeli roczny koszt wydatków na lekarzy przekroczy barierę 2700$ to wtedy już nasz ubezpieczyciel pokrywa 90% kosztów lub dla poszczególnych usług pokrywa całość. Licząc w bardzo uproszczony sposób w ciągu feralnego roku maksymalnie zapłacimy kilka tysięcy dolarów i licznik się zatrzyma, a przynajmniej wyraźnie zwolni.😉


Trzeba też pamiętać, że osobno wykupuje się pakiety stomatologiczne i okulistyczne gdyż pakiet główny tego nie obejmuje. Nie są to jednak jakieś strasznie duże kwoty, kilkanaście dolarów miesięcznie. Nie mam porównania jak kształtują się koszty planów medycznych w innych firmach. Słyszeliśmy opinie, że to co nam zaoferowano to naprawdę dobra opcja, chociaż są też dużo lepsze warianty, ale to właśnie Wasz pracodawca musi być skłonny pokrywać częściowo droższe i ciekawsze pakiety. Wiem tylko, że jeśli ubezpieczenie medyczne nie jest jednym z benefitów w Twojej pracy i chcesz się ubezpieczyć samemu to będą to naprawdę wysokie stawki.



Może nie mamy wielkiego doświadczenia w kwestiach ubezpieczenia zdrowotnego w USA ale opisałam to z czym sami się zetknęliśmy, bazując na naszym Health Care Plan i polisie którą aktualnie posiadamy. Mam nadzieję, że przybliży Wam to nieco temat ubezpieczeń i rozjaśni kilka kwesti. Jedno jest pewne…w Ameryce lepiej być zdrowym! 😁


Jeszcze na koniec kilka perełek, czyli ile w teorii zapłacimy za niektóre usługi medyczne w USA:

Childbirth - Vaginal Delivery and Newborn Care

$11,916 - $17,403

Hospital Visit

$3,554 - $4,289

Kidney Stone

$108 - $425

Vaccine - Hepatitis A - Adult

$87 - $135

Wellness Visit - New Female Patient - Age 18-39

$490 - $726

Office Visit - Primary Doctor - Established Patient - High Complexity

$134 - $263

Office Visit - Specialist - Low Complexity

$150 - $163


Jeżeli macie więcej pytań to piszcie. Zachęcamy do zostawienia po sobie śladu :)


Dobrego dnia!

302 wyświetlenia2 komentarz
  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018