Czy USA to nadal kraj możliwości?



Wielu z Was wciąż marzy o swojej amerykańskiej przygodzie spoglądając na ten kraj jako znane powszechnie "land of opportunities". Ten termin utrwalił się już wcześnie w XX wieku, kiedy Stany Zjednoczone wręcz eksplodowały nowymi pomysłami i rozwojem. Jednak czasami pojawia się cień wątpliwości u niektórych - czy ten termin nadal jest aktualny? Czy nadal można spełnić swój Amerykański Sen? Porozmawiajmy.



LOVELY 90's


Poznaliśmy na miejscu kilku Polaków, którzy przylecieli do USA w pogoni za marzeniami gdzieś pod koniec lat 80tych czy z początkiem lat 90tych. Miałem okazje porozmawiać z nimi przy piwku o tym jak się żyło w tamtych czasach i jak wspominają dawne czasy Stanach.


W większości przypadków ich opowieści o Ameryce z lat 90tych budzą we mnie pewnego rodzaju zazdrość i poczucie, że ominęły mnie najciekawsze lata życia za oceanem. W tamtych czasach masa Polaków wyjeżdżała z kraju w poszukiwaniu lepszego jutra. Wśród towarzyskich grup i w ponurych knajpach zmęczonego komuną państwa krążyły opowieści o krainie mlekiem i miodem płynącej, gdzie można znaleźć trochę szczęścia i odmienić swój los. I w pewnym sensie tak właśnie tutaj było. Nieważne kim się było i skąd się przybyło, w USA nie brakowało możliwości. W czasach kiedy kontrole obywatelskie nie były jeszcze tak rygorystyczne żyli tam ludzie, o których istnieniu nie wiedzieli nawet amerykańscy statystycy. Ludzie duchy, którzy z zapałem walczyli o swój udział w tym pięknym miejscu. Pracowano zwykle na czarno, a z prostej roboty można było zarobić na chleb i godne życie. Jeżeli potrzebne były dokumenty, to według opowieści SSNy (Social Security Number - taki pesel amerykański) drukowano dosłownie na ulicy. Na te SSNy starsi imigranci pobierają dziś emerytury. Zatrudniano się wszędzie - proste roboty budowlane, parkingi, firmy kurierskie, nocne kluby itd. Wystarczyła świeżutka gazeta i spacer ulicami od lokalu do lokalu, żeby załatwić sobie pracę, która gwarantowała w miarę godne warunki życia. Historie te pochodzą głównie z regionu Nowego Jorku i Jersey City, gdzie kiedyś masowo emigrowano i skąd głównie pochodzą moi rozmówcy.


Ci sami ludzie opowiadają, że po zamachu z 11 września 2001 roku wszystko się zmieniło. Od tamtych czasów Stany przeszły mnóstwo zmian, zaostrzono przepisy, zaczęła się kontrola mieszkańców, miejsc pracy, dokładnie sprawdzano legalność pobytu itd. Zaczęły się niezapowiedziane naloty na firmy i surowe kary za zatrudnianie ludzi na czarno. I tak powoli spadała liczba ofert pracy w codziennych gazetach a wielu imigrantom żywot po tej stronie świata zaczął sprawiać problemy. Ci, którym się udało i założyli swój biznes czy zdążyli zalegalizować swój pobyt mogli odetchnąć z ulgą, reszta musiała niestety zdecydować co dalej, bo "wolna Amerykanka" dobiegała końca.



FAST FORWARD - dzisiaj


Rzeczywiście to już nie są czasy tej "wolnej Amerykanki", o której tak z pasją opowiadano 30 lat temu. Obecnie przepisy prawne i kontrola na granicach są bardzo zaostrzone i ciężko dostać się tutaj tak po prostu. Nawet jeśli to się uda to na miejscu nie będzie już łatwo ze względu na to, że praktycznie wszystko obecnie opiera się na osobistym numerze SSN, który można wyrobić sobie tylko w urzędzie. Chcesz wynająć mieszkanie - pokaż SSN, chcesz numer telefonu - SSN, chcesz kredyt - SSN, chcesz pracować - SSN itd. Poza tym warto pamiętać, że obecnie dużo łatwiej namierzyć kogoś, kto złamał prawo niż w latach 90tych, więc istnieje też ryzyko, że skończymy bardzo źle :)


Ludzie mówią, że obecnie zarobki w podstawowych zawodach nie pozwalają już na godne życie. Przez różne stany przetaczają się demonstracje, a ludzie walczą o to, żeby wielkie firmy zaczęły w końcu płacić swoim pracownikom uczciwe wynagrodzenia. Zwykle utrzymanie się na powierzchni w przeciętnej rodzinie zapewnia praca przynajmniej dwóch osób. Dlatego też w USA widzimy takie szaleństwo na punkcie zniżek, kuponów, Czarnego Piątku i innych promocyjnych eventów. Coś jak nasze lidlowskie historie z karpiem, ludzie wręcz wyrywają sobie rzeczy z rąk, bo jest okazja oszczędzić kilka dolców. Wielu Amerykanów żyje na granicy bankructwa, a co dopiero przyjezdni? Poza tym to na nielegalnych imigrantów obecnie wskazuje się palcem i wini za tak niskie zarobki, bo "to czego Amerykanin nie ruszy za średnią stawkę, Latynos weźmie za pół darmo". I kolejna analogia do przypadku naszych rodaków pracujących w Wielkiej Brytanii.


Stany Zjednoczone to nadal potężna gospodarka i pieniędzy tutaj nie brakuje, ale niestety widać jak rośnie przepaść pomiędzy bogatymi a biednymi. Ale...



No to co, amerykański sen nie istnieje?


Dochodzimy do sedna tematu. Czy Ameryka przestała być krainą możliwości? Tutaj jesteśmy zgodni z naszymi starszymi znajomymi - nie, USA to nadal ogromny potencjał. Jedyne co się zmieniło to fakt, że te możliwości przede wszystkim mają ludzie wykształceni, którzy zjawiają się w Stanach zakontraktowani na legalnych warunkach. Dzisiaj możecie przylecieć do pracy jako delegaci jednej ze światowych korporacji (o tym pisaliśmy tutaj) i jeżeli uda Wam się zostać na dłużej i zyskać stały pobyt to bez wątpienia USA gwarantuje mnóstwo potencjalnych dróg do samospełnienia czy realizacji własnych ambicji. Jeżeli przylatujecie tutaj z Zieloną Kartą i macie gdzie rozpocząć swoją przygodę, to jeżeli jesteście obrotni i ambitni to wciąż dacie sobie radę. Słuchajcie, w naszej okolicy niektórzy dorabiają na wyprowadzaniu psów sąsiadów, prężnie działa też Uber/Lyft i wiele innych dorywczych biznesów. Kawiarnie na tzw. zadupiu pękają w szwach każdego dnia, mimo że ich cappuccino to przesłodzona piana z kapką kawy, która nie powinna w ogóle dzierżyć tej nazwy. Wystarczą chęci o trochę samozaparcia żeby osiągnąć tutaj dobry poziom życia. Ale niestety, w podstawowym fachu droga jest trudniejsza.


My jesteśmy najlepszym przykładem na powyższą teorię. Mamy stałe zatrudnienie, jesteśmy tu legalnie i mamy możliwość realizacji własnych planów (z tym to tak pośrednio, ale bez tragedii - jeśli ciekawi Was czemu to zajrzyjcie tutaj i tutaj). Jeżeli chodzi o pracę to dzięki doświadczeniu, które mamy, zawsze znajdziemy gdzieś miejsce dla siebie. Zarabiamy również pieniądze, które pozwalają nam spokojnie żyć i nie martwić się o rachunki. Ale również widzimy to, że między topowymi korporacjami z mocno ukierunkowaną specjalizacją a firmami zatrudniającymi masowo ludzi za "półdarmo" istnieje przepaść. I ten system wydaje się nie mieć rozwiązania na ten moment.


Nie zniechęcajcie się tymi negatywnymi ocenami ale pamiętajcie, że początki mogą być ciężkie. Wiele osób pisze do nas w stylu "hej wylosowaliśmy zielone karty, powiedzcie jak zacząć żyć w USA?" i ciężko nam tak po prostu odpowiedzieć. Jednak zawsze powtarzamy - jeżeli macie odłożone trochę pieniędzy na początek i macie konkretny plan na siebie to będzie Wam dużo łatwiej. Zawsze można zacząć od Ubera i szukać swojego miejsca, nie ma problemu. Jak wspominamy wyżej - trzeba być po prostu aktywnym i grać o swoje. Wierzymy, że dla tych, którzy chcieliby zamieszkać w USA sama wizja wylotu jest wystarczającym motorem napędowym, żeby prężnie działać tu na miejscu :) Jak to w życiu, nie ma się czego bać, próbować zawsze warto, ale nie ma to jak dobry plan na początek :)


Pozdrowienia!

144 wyświetlenia1 komentarz
  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018