Nowa rzeczywistość - nie taka zła?



Dużo mówi się o tym, że świat nie będzie funkcjonował tak jak do tej pory, mierzymy się z nową rzeczywistością. W wielu aspektach wymagane było dostosowanie się do nowych warunków głównie ze względu na to, że nikt nie był przygotowany na problem pandemii, który całkowicie podporządkował sobie naszą codzienność. Obserwujemy co się dzieje w sferach, które dotyczą nas bezpośrednio i pośród ogólnego chaosu są też rzeczy, które wydają się być pozytywnym efektem, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Warto się temu przyjrzeć.



Higiena


Niech ktoś powie, że to nie jest piękna wypadkowa całego problemu z jakim się mierzymy. Latamy w kosmos, budujemy niesamowite budynki, a nagle okazuje się, że trzeba było nauczyć się podstaw higieny. Dezynfekcja wszelkich powierzchni od klamek w drzwiach po blaty stołów w restauracjach. Komunikacja publiczna i miejsca publiczne to samo - po każdym przebiegu autobusy, metro czy tramwaje dezynfekowane. Po każdej grupie treningowej boisko czy siłownia dezynfekowane. Nawet maseczki mają swój udział w zachowaniu higieny - nieważne czy działają czy nie działają na wirusa, ważne, że w miejscach gdzie wymieniają się ludzie albo porozkładane jest jedzenie nikt nie kaszle chmurą bakterii. Można tylko pytać dlaczego to wszystko dopiero teraz?



Swoboda pracy zdalnej


Jesteśmy szczęściarzami, bo od strony zawodowej nie zostaliśmy specjalnie dotknięci problemami ostatnich miesięcy. Doskonale rozumiemy ten przywilej. Dalej robimy swoje, tylko że w inny sposób, mianowicie pracując z domu. Praca zdalna daje nieporównywalny komfort życia w wielu sferach. Odpada komunikacja do pracy i z pracy, wiele spraw można załatwiać na bieżąco, zawsze jesteśmy na miejscu żeby odebrać paczkę, podpisać się kurierowi czy przesłać jakieś dokumenty, przypilnować gościa od pest control żeby dobrze wypsikał dom dookoła, sprawdzić szybciutko ogród itd. Nawet takie małe rzeczy jak świeżo przygotowany obiad, a nie odgrzewana w mikrofali papka z wczoraj która nie wiadomo czemu zawsze jest zimna na środku, dają pewne poczucie radości. Nie ma już wielkiego prania w sobotę rano, odkurzania, mycia podłóg i okien, robienia zakupów na kolejny tydzień itd. W czasach, kiedy zasuwamy bez opamiętania i ciężko o zdrowy "work-life balance" takie drobne sprawy robią wielkie różnice.



Zdrowie


Praca w biurze ma wiele zalet, nie da się ukryć, szczególnie jeżeli zaczynasz nowe życie w obcym kraju i chciałbyś mieć trochę znajomych żeby nie czuć się jak na wygnaniu. Ale jedna rzecz jest absolutnym koszmarem - chorzy ludzie w pracy i non stop działająca klima...


Nie wiem czy to kwestia stresu, przeciążenia, złych nawyków czy niekorzystna koniunkcja sfer, ale okres jesienno-zimowy zawsze jest dla mnie dramatem. Moja nie do końca funkcjonująca odporność sprawia, że dość łatwo łapię wirusy i choruję. W USA - przynajmniej u nas - chorzy ludzie w pracy to jakiś koszmar. Przychodzi sezon na choroby i słuchasz nieustannego chyrlania co kilka biurek. Do tego z klimy wieje jak "zza winkla" w Kielcach i masz gotowy przepis na złapanie choróbska. Tutaj nie mamy czegoś takiego jak zwolnienie lekarskie ala "el quattro", więc ludzie zwyczajnie przychodzą do roboty chorzy bo trzeba i tyle.


A co słychać w tym roku? Bueno, żadnej choroby, żadnego problemu, wirusa i innych pierdół. Chorobowe w zespole? Sporadycznie. Sytuacja win-win, zdrowi pracownicy i non stop pełne obłożenie w firmie. Kto mógłby narzekać kiedy wszyscy pracują bez przerwy?



Mieszkania


Niby mieszkamy na wsi, ale mimo wszystko jesteśmy w okolicy tzw. "Research Triangle Park", coś w rodzaju parku technologicznego. W nasze okolice masowo sprowadzają się ludzie, rośnie biuro na biurze, nowe hotele, osiedla z apartamentami, centra handlowe itd. Razem z tym wszystkim rosną też ceny mieszkań. Więc powoli rodzi się dylemat - dojeżdżać dłużej do pracy czy płacić więcej za chatę?


Czytając różne źródła wychodzi na to, że firmy kombinują jak ten elastyczny system pracy wprowadzić na dobre. W końcu dla wielkich przedsiębiorstw wynajmujących ogromne powierzchnie biurowe to czyste oszczędności. Szkolenia online zamiast eventów gdzie płaci się za noclegi, dojazdy, diety itd to też oszczędności. Dla pracowników to również nowe możliwości, bo nie trzeba szukać mieszkania w ścisłym centrum, gdzie często ceny są porażające, a standard pozostawia wiele do życzenia. Można szukać alternatyw, nawet jeśli te dwa dni trzeba byłoby jeździć do biura. To też sprzyjałoby ogólnemu rozluźnieniu w miejscach, gdzie kotłują się zajechani pracownicy korpo, palący kiepy na krawężniku i rozmyślający o lepszym życiu. Prawie tak jak my :)


W naszej okolicy wystarczy pojechać 15-20minut od Raleigh żeby ceny mieszkań były naprawdę ciekawe, a udogodnienia w domach niezwykle kuszące. To daje możliwości, szerszy wybór, ciekawsze opcje. No i distancing. Poluzujmy trochę te ulice. Tyle.



Czy jest nam źle?


Dobre pytanie. Obecna sytuacja i wielka niewiadoma nie są niczym przyjemnym, ale obserwujemy jak świat powoli adaptuje się do nowej rzeczywistości. Prawdopodobnie wiele rzeczy ulegnie kolejnym zmianom, ale w końcu będziemy wychodzić z kryzysu. Patrząc na ogólne korzyści być może wszyscy nauczymy się nieco bardziej dbać o siebie i wszystkich dookoła. Być może też pojawi się więcej możliwości, kto wie. Uważamy, że w całym tym dramacie znajdą się też pozytywne aspekty. Oby było ich coraz więcej wraz z mijającym czasem.


A Wy jak widzicie tą nową rzeczywistość?


Zdrówka życzymy.

  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018