Twoje dane (nie)osobiste w Ameryce

Aktualizacja: 14 lip 2018



Jak zapewne wiecie doskonale, gorącym tematem ostatnich tygodni w Polsce była ustawa RODO i lawina maili/poczty z aktualizacją warunków przechowywania danych osobowych przez wszelkiego rodzaju instytucje. Obserwujemy zza oceanu co się dzieje i widzimy słowa pochwały jak i irytacji. W pewnym sensie ma to swoje dobre strony, bo jesteśmy przekonani, że w wielu przypadkach - tak jak my - dostaliście informacje, że Wasze dane ma jakaś dziwna firma bądź dawno zapomniane konto jest nadal aktywne i nie życzycie sobie, aby obcy ludzie nadal mieli dostęp do takich szczegółów. No ale nie o tym w dzisiejszym wpisie. Dziś opowiemy Wam, jak takie RODO wygląda w Ameryce.




CO TUTAJ SIĘ DZIEJE?!

Unknown caller ...


Zaczniemy od razu z grubej rury. Tragedia, beznadzieja, szok, przerażenie, strach - to tylko niektóre słowa opisujące co w Stanach Zjednoczonych wyprawia się z danymi osobowymi ludzi. Handel informacjami takimi jak telefony, adresy zamieszkania, adresy pocztowe, modele samochodów, plany taryfowe telefoniczne i internetowe, rodzaj ubezpieczenia mieszkaniowego i samochodowego, wiek, ilość osób w gospodarstwie domowym, ostatnio wykupione lekarstwa itd. jest tutaj tak rozkręcony, że człowiek nie ma praktycznie spokoju i czasami nawet sposobności aby się od tego odczepić, a jego prywatne dane krążą pomiędzy różnymi instytucjami telemarketingowymi jak wirusy. Ciągle to samo, nieznajomy numer dzwoni, raz, drugi piąty ...


Wiecie dlaczego Amerykanie wymyślili pocztę głosową? Prawdopodobnie właśnie przez te irytujące telefony telemarketingowe. Wyobraźcie sobie, że zmęczeni wracacie do domu i widzicie 20 nagranych wiadomości. Klik na odtwarzanie i jedziemy:


1) Gratulacje, zostałaś wylosowana w loterii Szczęśliwie Krokodylki i możesz wyg.. *** BIIIIP *** , następna

2) Twoje ubezpieczenie jest droższe o ponad połowę od naszej oferty. Spra... ***BIIIIP***, następna

3) Dzień Dobry, ta wiadomość pochodzi z biura szefa departamentu finansowego ***BIIIIIP*** , następna


ja p*erdolę ...


4) Gratulacje, wygry... *** BIIIIIP ***, następna

5) Cześć kochana to ja Nikola, zadzwoń do mnie jak wrócisz z pracy ! *** CLICK *** ok znasz, dzwonisz...


itd.


Bez wątpienia jest to jedno z najbardziej szokujących doznań, jakie można tutaj przeżyć wylatując z Europy. Ot cała Ameryka, niby ze wszystkim do przodu o dekady, a czasami człowiek łapie się za głowę i pyta "o co tutaj chodzi? jak to możliwe? ale że tutaj?" Huh...




"HELLO, IS IT ME YOU'RE LOOKING FOR!"*

*Małe nawiązanie do piosenki Lionela Richie - Hello, żebyście zanucili i wczuli się w klimat ;)


Mamy obecnie dwa telefony komórkowe w Stanach. Kiedy tu przyjechaliśmy, nie wiedzieliśmy jeszcze, że danymi osobowymi handluje się tutaj jak japonkami nad oceanem i niestety złapaliśmy się kilka razy, załatwiając naprawdę podstawowe sprawy jak ubezpieczenia czy telefony. Obecnie w ciągu dnia dzwoni do mnie od 5 do 10 obcych numerów z różnych stanów i zawsze jest to jakiś denerwujący telemarketing albo naciągacze. Moja żona miała więcej szczęścia i dzwonią nieco rzadziej ;) Odmówisz gościowi z Teksasu i poprosisz o usunięcie z bazy danych? Pewnie, nie ma problemu, jak Pan sobie życzy, ale za dwa dni zadzwoni do Ciebie osoba z tej samej firmy, ale z oddziału w Mississipi i znowu wyśpiewa tą samą formułkę przez telefon. Spytasz czemu nadal dzwonią skoro sobie tego nie życzysz i prosiłeś o usunięcie danych z bazy? Oni u siebie takiej dyspozycji nie mają, inny oddział "inna baza". Zresztą, jeżeli nie ta firma, to zadzwoni ktoś zupełnie inny i zaproponuje Ci dokładnie to samo. Blokowanie numerów? Nie ma sensu, przecież w tej branży pracują setki tysięcy, jeśli nie miliony ludzi. Co ciekawe, numery telefonów przechodzą tutaj z użytkownika na użytkownika, więc jak trafisz numer po kimś kto uwielbiał wszędzie rejestrować swoje dane to biada Ci człowieku ; ) Nie mówiąc już o tym, że odbierasz telefon a tam jakiś stary znajomy poprzedniego właściciela numeru drze się do telefonu "YOO MIKE WHATS GOING ON MAAAN!?" ;)


Wszędzie, dosłownie wszędzie w USA proszą Was o podanie danych osobowych w celu realizacji jakiegoś procesu. O ile w przypadku internetowych "zapytań" można jeszcze poświrować i podawać byle jakie dane żeby tylko otrzymać jakieś wyniki, tak w przypadku osobistego załatwiania niezbędnych spraw trzeba operować poprawnymi danymi na potrzeby umowy czy weryfikacji, które prawdopodobnie też lecą w świat jako paczka "spersonalizowanych, docelowych klientów marki X". Byliśmy przerażeni, kiedy po załatwieniu sobie ubezpieczenia na samochód zaczęliśmy odbierać telefony , gdzie słyszeliśmy formułki typu:


"Hey tu Travis! Jesteś dzisiejszym szczęśliwcem, ponieważ posiadasz Hyundaia Sonatę z 2017 roku a my mamy ofertę dla Ciebie ! "

"Witaj z tej strony Latonya, czy wciąż posiadasz Hyundaia Sonata z 2017 roku?"

"Dziękuję za odebranie telefonu! Dostaliśmy informację, że ubezpieczenie na Twojego Hyundaia Sonata może wkrótce przestać obowiązywać, więc mamy dla Ciebie ofertę"

"Posłuchaj uważnie, Twój Hyundai Sonata posiada niepełne ubezpieczenie, czy jesteś tego świadom?"

"Cześć, przepłacasz na ubezpieczeniu na samochód samochód Hyundai Sonata, wciśnij 1 żeby przekierować rozmowę do naszego departamentu pomocy"


itd.


Mało tego, chodziliśmy odbierać pocztę a tam masa spamu od firm, z którymi nawet nie mieliśmy do czynienia! Dziwne firmy, dziwne oferty, dziwne wiadomości, daj Pan spokój...



MAKULATUROTWÓRSTWO LEVEL HARD


Pocztowa gablota rozwożąca listy po naszym osiedlu, czyli potocznie zwany "Złomek" :)


Jeżeli wydaje Wam się, że znajdujecie w swoich skrzynkach mnóstwo śmieci to uwierzcie, że w USA ten proceder ma poziom ULTRA TURBO. Codziennie wyciągamy ze skrzynki stertę pocztowego spamu adresowanego nawet do dwóch poprzednich najemców mieszkania! "Weź abonament na radio, 6mcy za 30$!" Jeśli nie było odzewu od Ciebie przez dwa tygodnie, mimo iż dostajesz co dwa dni tą samą pocztę z tą super ofertą, to dostaniesz "ulepszoną" ofertę z tej samej firmy - weź 5mcy za 25$! I tak w kółko. Wszędzie Twoje dane, wszędzie mówią Ci po imieniu, każdy jest z Tobą na "Ty" - jakby Cię znali, jakbyś z nimi współpracował, jakbyś już kiedyś im się przedstawiał, pił browarka w knajpie, dyskutował gdzieś na mieście o meczu. Lukasz, Twoje włosy zasługują na top opiekę, Pamela te 150$ należy Ci się za nic, a poza tym na pewno gniecie Cię w krzyżu, wykorzystaj kod BOLI i dostań zniżkę w aptece X! FUCK!


- "Hej, nie znamy Cię ale już wiemy, że takiej karty kredytowej nikt Ci nie wyda a my chcemy dać ją Tobie bez niczego!"

- "Zostałeś właśnie wybrany do otrzymania karty kredytowej ocenianej 4.8/5.0, złap okazję swego życia, złóż dyspozycję!"

- "Wiemy, że masz jakiś Internet u siebie, ale na pewno jest słabszy niż nasz, do tego razem z TV zapłacisz jeszcze mniej!"


Tragedia.


To jeszcze nie jest najgorsze. Pośród tych nic nie znaczących listów często znajdziecie tzw. scamy, próby oszustwa, wyłudzenia, często bezczelnego. Gruba elegancka koperta wyglądająca niesamowicie poważnie i profesjonalnie, ostemplowana orzełkiem, znaczek-emblemat niemal jak z urzędu państwowego, nazwa firmy w stylu "Government Department of blablabla" a w środku informacja, że trzeba koniecznie uregulować opłatę za samochód bo będzie kara, że natychmiast należy odesłać załączony czek na 250$ żeby uniknąć odsetek lub więzienia, że gdzieś tam złapano Cię na przejeździe płatnym odcinkiem, że koniecznie trzeba zadzwonić i wyjaśnić problemy różnego rodzaju itd. I oczywiście wszędzie Twoje dane - imię i nazwisko, Twoje miejsce zamieszkania, Twój telefon, dane Twojego auta, co jadłeś, co piłeś, gdzie byłeś itd. Byliśmy dosłownie w jednym banku otwierać konto, a dostajemy oferty od wszystkich banków dookoła, zaadresowane dokładnie do nas. Truman Show.


entliczek, pętliczek, gdzie będzie spamiczek?


Pamiętam, jak zaraz po kupieniu samochodu dostaliśmy pocztą pismo, że należy uregulować podatek stanowy za zarejestrowanie auta itd. Byliśmy tu nowi, zieloni, wspominano nam o podobnej opłacie jeszcze w salonie, więc przez moment zawahaliśmy się czy to aby nie na poważnie, nie to o czym rozmawialiśmy. Opłata podobna, w granicach 200$, departament ruchu drogowego, wiedzą jakie auto mamy itd. Przejrzeliśmy internet w poszukiwaniu informacji o rzekomym departamencie i mailach tego typu i okazało się, że był to bezczelny scam. Tak czy siak wywołał w nas chwile zwątpienia, a co w przypadku mniej zorientowanych czy starszych osób nie korzystających z internetu, nie znających takich metod?


Podobna sytuacja zdarzyła się kilkakrotnie telefonicznie. Dzwoni przedstawiciel jakiegoś ważnego działu rządowego i informuje, że poszczęściło nam się, ponieważ - UWAGA - ZOSTALIŚMY WYLOSOWANI W RZĄDOWEJ LOTERII DLA OBCOKRAJOWCÓW I WYGRYWAMY 2000$! Skąd Wy k*rwa wiecie, że jestem obcokrajowcem? No i jedyne co trzeba zrobić aby uzyskać kasę, to podać dane karty kredytowej na którą mają przesłać pieniądze. No na pewno... ; )



KU PRZESTRODZE


Telemarketing i handel danymi w USA jest jak nieuleczalna choroba i nie idzie się od tego odgonić. Momentami czujemy się, jakbyśmy wrócili do początków XXI wieku w Polsce, kiedy wyglądało to bardzo podobnie, firmy-krzaki szalały na telefonach i momentami wykraczało to poza wszelkie granice przyzwoitości. Wolna Amerykanka hula tutaj w najlepsze i łowi biedne, nieświadomie rybki na chamskie metody. Zastanawia nas czemu nikt na to nie reaguje, czy jest to tak rozległy proces , że nie ma narzędzi aby temu sprostać? Czy takie instytucje zmieniają swoje dane, otwierają się i zamykają bez końca i ciężko dojść do źródła? Czy oszuści czuję się bezkarnie wykorzystując jakieś luki w prawie? Przecież żyjemy w czasach, że mało jakie sprawy przechodzą bez echa. Nie wiemy, ale przestrzegamy, jeżeli kiedykolwiek się tutaj znajdziecie, bądźcie czujni i nie dajcie sobie niczego wmówić. Dbajcie o swoje dane i zawsze sprowadzajcie dzielenie się informacją o sobie do minimum, a będzie chociaż nieco lepiej ;)


Pam & Zola

  • Czarny YouTube Ikona

AMERICAN STORIES @ 2018