Jak zmienia się rynek pracy w USA



Cześć!


Dziś pogadamy trochę o finansach i rynku pracy. Do napisania swoich przemyśleń natchnęła mnie wyczytana w mediach ciekawostka z amerykańskiego rynku pracy.


Wiele firm boryka się z problemem zatrudnienia i braków kadrowych. Liczbę osób, które w ostatnim czasie rzuciły pracę bądź nie zamierzają wracać do dotychczasowych zajęć, liczy się już w milionach. Jeżeli ktoś pomyślałby sobie, że to wszystko dzięki tzw. "Stimulusom", czyli trylionom dolarów, które wydrukowano i rozdano Amerykanom w kilku transzach, to niestety to nie to. Jest wręcz przeciwnie, drukowane na potęgę pieniądze sprawiły, że ceny poszybowały w górę, inflacja w niektórych sektorach bije rekordy i wcale nie jest łatwiej. Chodzi o coś innego.


Kryzys w zatrudnieniach ma dwie główne fale. Pierwsza z nich to młodzi ludzie, którzy przez ostatnie lata poznali nowe możliwości jakie daje praca zdalna, która idealnie wpasowuje się w ich "lifestyle", w związku z czym nie zamierzają wracać z powrotem do biur i szukają firm oferujących zdalne stanowiska i więcej swobody. Nic dziwnego, przez krótki moment kariery mogli pracować z domu, technicznie nawet z każdego miejsca w kraju. Robota wykonana, pracownik szczęśliwy, dlaczego psuć ten układ? Z jakichś względów jednak firmy naciskają na powrót do biur i wśród młodszej siły roboczej spotyka się to z ogromnym sprzeciwem. Młodzi chcą pracować inaczej i mają jeszcze czas żeby znaleźć na rynku swoje miejsce. Oczywiście są również zawody, gdzie obecność w biurze czy zakładzie jest jedyną możliwością wykonania pracy i właśnie tutaj pojawia się kryzys związany z pozyskaniem nowej, młodej kadry, która nie chce już pracować w ten sposób.


To zapewne nie byłoby wielką tragedią gdyby nie druga fala, czyli pracownicy po 55 roku życia, którzy zaczęli masowo przechodzić na przyspieszone emerytury. W doświadczonych i starszych osobach firmy zwykle miały oparcie w postaci solidnego, lojalnego pracownika na lata, który spokojnie "dojeżdżał" do wieku emerytalnego. Kiedy jedni żegnali się ze współpracownikami i odchodzili na zasłużone permanentne wakacje po przepracowaniu całego życia, inni zajmowali ich miejsce i tak samo cierpliwie czekali na swój moment, dająć firmom solidne fundamenty na lata. Obecnie jednak obserwuje się zupełnie nowy trend i doświadczeni ludzie niespodziewanie rezygnują ze swoich stanowisk na rzecz przyspieszonej emerytury. Można powiedzieć, że nowe realia tąpnęły mocno i zatrzęsły fundamentami wielu instytucji.


No dobrze, ale jakim sposobem, prawda? Odpowiedź wydaje się być prosta - inwestycje. Amerykanie są bardzo świadomi w temacie inwestowania i obracają swoimi oszczędnościami na różne sposoby. Zyski z inwestycji dokonywanych przez lata i ochrona własnych pieniędzy przed utratą wartości pozwalają takim osobom na swobodne przejście na emeryturę, wyprowadzkę w spokojne, relatywnie tanie, przyjemne miejsce i czerpanie radości z życia. Trendu masowych zwolnień nie były w stanie odwrócić nawet obiecywane spore podwyżki, więc wychodzi na to, że same pieniądze też nie grały tutaj dominującej roli. Zakłada się zatem, że w dużej mierze obecna sytuacja na świecie, kwestia zdrowia własnego i bliskich czy chociażby burzliwy klimat i niezgoda wokół tematu zachęcają do przejścia na emeryturę. Jednak żeby móc sobie pozwolić na taki krok trzeba oczywiście mieć odpowiednie środki. Według ekspertów amerykański rynek pracy czeka poważna transformacja i z ciekawością obserwujemy zachodzące zmiany.


Piszę o tym bo wydaje mi się, że inwestowanie w naszej polskiej świadomości nie jest tak oczywistym tematem, a żyjemy w czasach gdzie pieniądze drukowane są własciwie na kolanie, przez co tracą swoją wartość. Ceny szybują w górę bez hamulca, za dobry naturalny chleb w naszej okolicy sklepy życzą sobie prawie 10$, benzyna jest praktycznie dwa razy droższa i niestety idzie też odczuć zmiany w koszyku sklepowym. Prawdopodobnie też sam będę po raz pierwszy w zawodowej karierze mierzył się z konsekwencjami całego tego zamieszania bo nie sądzę aby podwyżka za wykonywaną pracę sprostała obecnym realiom, innymi słowy szykuję się na to, że po raz pierwszy będę technicznie zarabiał mniej niż do tej pory, nawet mimo większej wypłaty na papierze. To nie jest żadna finansowa porada, ale myślę, że w dobie wszystkiego co się dzieje, braku planu wyjścia, dezorganizacji życia codziennego, ciągłych zmian zasad, zamykania ludzi w domach i drukowania pieniędzy bez końca warto przemyśleć co się dzieje z naszymi oszczędnościami i czy mamy możliwość w jakiś sposób zabezpieczyć kapitał przed żrącą inflacją. Jak widać na przykładzie Amerykanów może być to całkiem dobry pomysł, szczególnie że nikt nie ma pojęcia jak będą wyglądać kolejne lata.


Życzę Wam zdrówka i spokoju. Bye!

903 wyświetlenia2 komentarze

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie